Zamach który wymyślił sobie Sakiewicz

sakiewicz-150403-1100520

Nie wiem czy wiecie (na pewno wiecie, bo wy wszystko wiecie), że chcieli nam ubić ulubionego i wielce dla niepodległej Polski zasłużonego redaktora. Tak, tak, zamach szykowano na Tomasza Sakiewicza. Wieść rozpowiadana niesie, iż mieli to być ruscy agenci służb specjalnych, którzy założyli nawet specjalny profil na fejsie, żeby redaktora gnębić, stresować i składać owe kryminalne jak najbardziej propozycje.

icon-blackline-200

Sprawa ma początki jeszcze w styczniu. Na profilu pojawiło się między innymi zdjęcie naszego bohatera, ładnie wpisanego w karabinowy celownik, z podpisem „Dzisiaj Charlie Hebdo, jutro Gazeta Polska”, i to miał być ten dowód na szykowany zamach. Tylko, że zabrzmiało mi to podejrzanie, bowiem każdy żart jest dobry pod warunkiem wszak, że ktoś choć przez moment w niego uwierzy. Mogli by więc ci od Sakiewicza lepszy numer wymyślić, niż tak po łatwiźnie iść.

Nie łudźmy się,  porównanie Charlie Hebdo do Gazety Polskiej jest mniej więcej tak uzasadnione, jak porównanie wysokiej klasy papieru kredowego do papieru toaletowego, w dodatku lekko używanego. I przez taki szczegół sprawa się rypła.

No, bo moi drodzy, jaki kurwa zamach, jakie groźby i kto w to uwierzy?

Zmierzam do tego, że cała ta historia to prymitywny pic i fotomontaż. Sami sobie to w Gazecie wymyślili, by choć przez moment wzbudzić zainteresowanie, by uratować dramatycznym rzutem na taśmę kompletnie dołujący interes.

Prawda jest bowiem wyjątkowo bolesna – nikt już nie chce kupować Gazety Polskiej. Stąd ten marketingowy chwyt pod tytułem zamach, stąd nachalna próba wzbudzenia litości i solidarności metodą „na ruskich”.

Wyszło więc na to, że jaka gazeta taki zamach, a precyzyjniej, jakie gówno taki zapach. A nawet gdyby Gazeta nie maczała w tym paluchów, no to powiedzcie mi, tylko szczerze, kto i dlaczego chciałby się zamachnąć na taką kompletną kukłę i wołową dupę jak Sakiewicz? Jakieś sugestie?