Jezus Chrystus z Krakowskiego Przedmieścia

kaczorlech-150412-1100550

Rocznica męczeńskiej (tak, tak…) śmierci Lecha Kaczyńskiego, wywołuje do tablicy autorów męczenników wymęczonych tekstów. Mit smoleński bowiem jakikolwiek on by nie był, ma właśnie twarz owego Kaczyńskiego. To zobowiazuje. W marginalnym dość bycie internetowym pod tytułem Teologia Polityczna, pokazał się oto obszerny tekst Bartosza Światłowskiego pod znamiennym tytułem „Podmiotowość polityki zagranicznej Lecha Kaczyńskiego“. icon-blackline-200 I powiem wam tak: wystarczy przeczytać tytuł, aby wiedzieć wszystko, nie ma potrzeby dlaszego studiowania tekstu. Tak, wiemy doskonale: Lech Kaczyńnski był geniuszem, w tym też sensie tekst Światłowskiego do niczego nam nie jest potrzebny. My o tym doskonale wiemy jaki mieliśmy diament i co straciliśmy. Dla samobójców, tudzież dociekliwych, na wszelki jednak wypadek zamieszczam link, chcecie brnąć przez te wypociny, to sobie brnijcie. W skrócie, że wedle tezy tam postawionej, Lech Kaczyński wielkim politykiem był, wszystko by załatwił, wszystko pomyślnie rozwiązał, Europa już leżała u jego stóp a Rosja łkała błagając o litość, ale niestety wziął był i się zabił. A ściślej biorąc to go zabili, ci co się go przestraszyli. Niestety do dziś nic nie wiadomo jakimi metodami chciał ten polityczny sukces osiagnąć. Czy słynną swoją antyeuropejską dyplomacją i jeszcze bardziej słynną wojną krzesełkową? To trochę mało, by koronować go na wielkiego polityka. Ten Światłowski (kimkolwiek on jest) żmudnie opisał jedynie domniemane plany, czy też zamiary Kaczyńskiego i to na podstawie różnych, tu i ówdzie funkcjonujacych pseudodeklaracji. Często wymysłów jego dawnych współpracowników, którzy pilnie zajęli się budowaniem mitu tego nieudacznika. Pomijając przy tym jedyny, pewny i namacalny, bardzo nawet wyraźnie widoczny fakt:  Kaczyński swoją durną i emocjonalną polityką, nigdy nie zrealizowałby tych pobożnych i domniemanych życzeń, z których prznajmniej połowa to i tak nieprawda. Bez wątpienia był natomiast niekwestionowanym mistrzem w czynieniu politycznego bałaganu, mając w efekcie przeciw sobie całą Europię z wyjątkiem Gruzji, ale to akurat nie Europa.

Tyle odnisień do artykułu, teraz jedna ogólna uwaga na koniec

Tak jak nie ma żadnych dowodów na to, że Kaczyński był wielkim politykiem, tak pod dostatkiem jest dowodów, że przez ostatnie 5 lat PiS skupił wszystkie siły na kreowaniu go na wielkiego prezydenta, który, gdyby go nie zabito, odmieniłby los Polski. W procesie fabrykowania tego wizerunku zupełnie bez znaczenia jest fakt, że Lech był fatalnym prezydentem, był jedną z najwiekszych politycznym niemot, jakie dochrapały się ważnych politycznych stanowisk. Miał swój oczywisty urok, ale to wystarczało co najwyżej był dobrym dziadkiem, nie zaś prezydentem. Czy nikt już dzisiaj tego nie pamięta? Przecież ten gość, wraz ze swoim psychopatycznym bratem, zajęli się instalowaniem reżimu, którego podstawą była wszechwadza służb specjalnych i wzbudzanie strachu przed wyimaginowanym wrogiem. To była podstawa polityki Lecha Kaczyńskiego! Żadna tam Europa. Bo Europy Lech Kaczyński zwyczajnie nie rozumiał, a nawet z jakiś powodów jej się panicznie bał. Polska w Europie nigdy tak marnie się nie liczyła, jak podczas jego prezydentury. Może i ten na poły szlachetny, na poły kretyński gest z Gruzją był godny uwagi (wreszcie Kaczyński wyszedł zza opracia krzesła), ale umówmy się, twierdzenie że to za jego sprawą wojska rosyjskie nie weszły do Tbilisi, to tylko mit i legenda, mająca dziś symptomy kultu religijnego.

Nie ma więc Lecha Kaczyńskiego polskiego Mesjasza, wielkiego wizjonera i zbawcy

Jest jedynie Lech Kaczyński, tragiczna ofiara tragicznej katastrofy, sprokurowanej w dużej mierze przez jego przydupasów, których on chołubił i o których dbał zupełnie nieracjonalnie (vide Błasik). Jest jedynie Lech Kaczyński, urocza na swój sposób safanduła, bez politycnych zdolności i wtedy już, bez jakichkolwiek szans na ponowne wybranie. Na swoje szczęście a nasze nieszczeście, zginął tak głupio jak politykował. I stał się Jesusem Chrystusem Krakowskiego Przedmieścia.