Polityka rasowa księdza Oko

oko-150415-1100550

Czy to nie zabawne? Gość o fizjonomii rasowego esesmana i w esesmańskich co nieco okularkach, uprawia bez żadnych przeszkód i przy aplauzie gawiedzi, takąż esesmańska politykę wykluczenia i na razie słownej tylko eksterminacji. Kiedy przejdzie do czynów? Mowa oczywiście o księdzu Oko, który w najlepsze podróżuje po kraju i judzi, wygłasza chore teorie i nie ma takiego mocnego, który by powiedział „stop”.

icon-blackline-200

Nikt poza tym wariatem nie zna badań na które się powołuje, ani jakiegokolwiek źródła z którego czerpie dane. Aż w zasadzie, to źródło jest znane: to jego chora głowa. To są dane, które pan ksiądz sam sobie wymyślił. Potwierdzeniem niechaj będzie fakt na który zwracają uwagę niektórzy uczestniczy mitingów księdza, że na każdym spotkaniu podaje on nieco inne dane dotyczące tego samego problemu, czyli ględzi co mu akurat ślina na język przyniesie. Mógłby chociaż notować to co mówi, by unikać wpadek.

Może i zdarzają się geje, którzy w życiu mieli pięciuset partnerów seksualnych, tak jak i zdarzają się niewątpliwie hetero którzy również mieli pięćset partnerów/partnerek (a nawet na pewno się zdarzają), ale uogólnianie tego i robienie normy obowiązującej w danym środowisku, to nawet nie nadużycie, to najzwyczajniejsza dewiacja umysłowa.

Rewelacje tego typu ksiądz Oko ogłasza najchętniej na prowincji lub głębokiej  prowincji, gdzie klimat jest nader sprzyjający a wiedza uczestników nader ulotna delikatnie mówiąc.

Żaden też mądry nie będzie w stanie wytłumaczyć, dlaczego głupkowatemu księdzu homoseksualizm kojarzy się nierozłącznie z gender  i na odwrót, oraz dlaczego pedofilia, czyli ulubione hobby jego kolegów, już z gender mu się mało kojarzy.

Jest też autorem teorii, jakoby geje przyjmowani do szpitala stanowili śmiertelne zagrożenie dla personelu.

„ Kiedy do szpitala przychodzi taki gej, to jest alarm dla lekarzy i pielęgniarek, żeby uważać, bo można zarazić się chorobą zakaźną” – twierdzi.

Wniosek jest więc jeden (acz jeszcze otwarcie pan ksiądz go nie formułuje), że gejów nie powinno się wpuszczać do szpitali, gdyż szerzej na to patrząc, stanowią poważne zagrożenie nie tylko dla personelu, ale dla wszystkich pacjentów. Gejów nie powinno się w związku z tym leczyć, bo nie ma ani takiej potrzeby, ani konieczności. Trzeba ich jednak izolować, niech tam sobie we własnym towarzystwie zdychają, byle by tylko nie roznosili zarazków i nie infekowali zdrowego społeczeństwa. Najchętniej w jakimś  obozie, z powodów pewnie taktycznych nie nazwanym jeszcze koncentracyjnym. Stąd też wzięła się moja początkowa uwaga o fizjonomii i okularkach księdza.