Jesteśmy bardziej śmieszni niż ci putinowi motocykliści

nocne wiki-150416-1100550

Jeśli ktoś by mnie pytał, a sprawa jest jak widzę ciągle jest gorąca, to w nosie mam,  czy ruscy motocykliści przejadą przez Polskę, czy może nie przejadą. Acz skoro mają wizy, mają ochotę, niech jadą, ich prawo. Nie bardzo mnie też interesuje w jakim celu sobie tu będą jeździć, byleby tylko zgodnie z prawem, bo motocyklistów niezależnie od narodowości, rasy i maści, uważam za potencjalnych zabójców.

icon-blackline-200

Śmieszy mnie to polskie nadymanie się i stroszenie piórek, w którym zwyczajowo celuje prawicowy katobeton. Śmieszy mnie również dlatego, że nawet grupka zwyczajnych obszczymurków i przebierańców w prosty, momentami prostacki  sposób, jest w stanie wyprowadzić nas z równowagi i widowiskowo wprowadzić w maliny. Jakiż oni muszą mieć ubaw, ubaw po pachy widząc te nasze żałosne potrząsania szabelką.

„Przejazd grupy rosyjskich motocyklistów przez terytorium Polski może stanowić zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa publicznego. Powinniśmy się zabezpieczyć przed prowokacją” – mówi pisior Krzysztof Szczerski.

A jakie to niby jest to zagrożenie?  Niestety Szczerski nie jest już w stanie udzielić sensownej odpowiedzi.

Sądzę, że z punktu widzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego, przejazd kilkudziesięciu bikerów z Rosji stanowi dużo mniejsze zagrożenie, niż pijani katolicy dzień w dzień piratujący po drogach, czy tradycyjne procesje plus pielgrzymki skutecznie blokujące ruch drogowy wielu punktach Polski.

Więc niech sobie jadą na zdrowie, niech czczą i świętują to co chcą i kogo chcą. Polska to część wolnej i demokratycznej Europy i starajmy nie tracić tego z pola widzenia. A że może oni są debile? No przecież ani oni pierwsi ani ostatni. Spójrzmy wpierw ilu my mamy klinicznych idiotów.