Nasza odpowiedź na całun turyński

Świat łatwowiernych katoli i łowców każdej sensacyjnej pierdoły, żyje obietnicą pokazania tak zwanego całunu turyńskiego (gdyby co, to pewne nazwy z zasady pisuję małą literą). Wedle obliczeń organizatorów tego cyrku, kawałek w charakterystyczny sposób pobrudzonego płótna, ma obejrzeć milion osób. Mało to czy dużo?

icon-blackmotiv-200

Myślę, że to jednak sporo, zwłaszcza w zestawieniu ze śmiercią Jezusa, którą wedle wyliczeń historyków oglądało co najwyżej kilkanaście osób (droga na krzyż się nie liczy). Jeszcze gorzej było z domniemanym zmartwychwstaniem, gdyż nie ma żadnej pewności, że ktokolwiek to oglądał. Pewne jest jedyne to, że Jezus zniknął i do tej pory nie odnaleziono jego szczątków, ani nawet nie określono kto był sprawcą kradzieży trupa i w jakim celu.

Acz całkiem spora jest grupa takich, którzy uważają, że to właśnie najlepszy dowód na to że Jezus poszedł do nieba i do tej pory buja sobie w kosmicznych obłokach.

Plotki znad Wisły mówią, że po to właśnie paręnaście dni temu działalność swą zainaugurowała Polska Agencja Kosmiczna, by za parę lat wystrzelić rakietę z miedzygalaktyczną misją. Misja będzie polegała na odnalezieniu w kosmicznej otchłani pana Jezusa, a następnie bezpieczne sprowadzenie go na Ziemię. Żywego, bo tron Polski czeka. Po to zresztą bóg nas naznaczył i po to uczynił narodem wybranym.

Z przecieków wiadomo, że rakieta będzie budowana w opuszczonych zakładach samochodowych na Żeraniu, z wykorzystaniem części pozostałych w magazynach po Polonezie. Nie jest jeszcze pewne jak rakieta będzie się nazywała (prawdopodobnie Jan Paweł 2) i kto wejdzie w skład załogi (to pozostawiam waszej wyobraźni). Osobiście paru kandydatów mam, acz nie jestem pewien czy dożyją w zdrowiu chwili wystrzelenia ich z kosmodromu im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Skoro dotknęliśmy już spraw polskich…

Trudno kochani nie zauważyć, że w kontekście tego całunu, to mamy się czym pochwalić. Bo przede wszystkim śmierć naszego boga, wywołanego tu do tablicy Wojtyły, oglądało paręset milionów ludzi, przy których nędzny całunowy milion w ogóle nie robi wrażenia.

Za kilkadziesiąt lat, a może nawet kilkaset (jeśli Watykan do tej chwili dotrwa), szaty w które przebrano dostojnego nieboszczyka, będą kilkukrotnie cenniejsze niż jakieś spreparowane na kolanie płótno z Turynu. Jedyna słabość jest taka, że Wojtyła jeszcze nie zmartwychwstał. Proszę jednak zachować spokój i wiarę, bo przecież nauka idzie do przodu, a Dziwisz ma w sejfie całą krew którą wypompował przezornie Karolowi. Będzie to wiec zmartwychwstanie kontrolowane, ale takie zmartwychwstanie jakie czasy w których do niego dojdzie.

Problem jedynie jest taki, gdzie owa szata, ta nasza odpowiedź na całun, ma spocząć. W Licheniu pod ołtarzem, czy może jednak w gablocie na Wawelu, obok krypty najsłynniejszego Polaka epoki powojtyłowej, w międzyczasie dawno już beatyfikowanego.

Advertisements

Opublikował/a

Wszystkie opisywane tu wydarzenia są jedynie wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

11 thoughts on “Nasza odpowiedź na całun turyński

  1. Budowa rakiety do exploracji nieba z części do poloneza to zadanie trudne i czasochłonne.
    A jeśli już wylecą i będą wracać – to jaka jest gwarancja, że nie powtórzy się lądowanie jak w Smoleńsku?! Jakiś generał zachęci – „Zmieścisz się”!
    Nie prościej wyhodować klon Jezusa Chrystusa?
    Przecież sanktuarium w Sokółce ma tkanki Jego serca powstałe z cudownego opłatka.

    A tak prawdę mówiąc, to przecież proces transsubstancjacji oferuje chętnym twórcom klonów J. Ch. miliony kawałków „jezusiny” dziennie.

  2. Co to znaczy „nasza”? Mnie z tego „nasza” prosze wyłączyć. Jestem ateistką z przekonania, ale ateista nie oznacza – zwykły cham. Nie podzielam treści bo w MOIM mniemaniu jest zwyczajnie obrzydliwa. Wiem, wiem co napisałeś, że treści są przeznaczone nie dla „wrażliwych”. Wrażliwy jednak oznacza, uczulony na brutalne, chamskie wyśmiewanie wyznania innych ludzi. To Twój blog możesz tu pisać wszystko co nie narusza Konstytucji, kodeksu karnego, ale także DOBRYCH OBYCZAJÓW. Wg mocno przegiąłeś z tą „szmatą”. Niech sobie ludzie wierzą jeśli im z tym lżej żyć. Co Tobie do tego?
    Pozdrawiam jak zwykle, bo to, ze mi się treść nie podoba nie oznacza, że zachowam się nieelegancko 🙂

    1. Droga Cessario, tak szukam i szukam i nie widzę żebym gdziekolwiek użył terminu „szmata”. Co prawda uzywam terminu „szata”, ale nie wiem czy aby to to samo. Owszem, terminu „szmata” był łaskaw w komentarzu użyć bywalec Andrea, ale po pierwsze, on bierze sobie to na klatę, a po drugie – jak pewnie zauważyłaś – dalszą część wypowiedzi Andrei nieco skróciłem, uznając iz mimo wszystko Bywalec ma sporo racji co do finezji itd (a było dużo gorzej)…
      Nie znalazłem też – mówiąc szczerze – jakis treści w tym poście wyjątkowo obrzydliwych, bo są one co najwyżej rutynowo zjadliwe, ale nic ponad to. Jesli byłbym skrupulatny, to znalazłbym tu przynajmniej kilka tekstów duzo bardziej grubych, naruszających nawet w moim odczuciu nie tylko dobre obyczaje. No ale taki juz jestem i pewnie dalej będę praktykował cienkości z których czasem wychodzą grubości. Zreszta dlaczego niby mam się hamować? Druga strona wcale nie bawi się w wersal. Pozdrawiam nieśmiało załączając uściski. 🙂

  3. ” Co mnie oso­biście naj­bar­dziej zadzi­wia w ka­tolic­kiej mi­tolo­gii, to na­wet nie jej niewyob­rażal­na kiczo­watość, ale raczej szo­kująca non­sza­lan­cja, z jaką ludzie ją wzbo­gacają o naj­drob­niej­sze de­tale. To dop­rawdy bez­wstyd­na wynalazczość. „…

    prof. Richard Dawkins

    I niech ten cytat będzie moją też wypowiedzią, na temat ” całunu turyńskiego ” 🙂
    Stanisław

  4. No cóż, Drogi Jahu, Masz rację ;-). Pomyślałam, podumałam i już wiem, że nie naruszasz dobrych obyczajów :D. Twoje zbójeckie prawo pisać o czym chce, a moje, to nie czytać, jeśli mi się nie podoba.
    Także załączam niezmiennie ukłony i odwzajemniam uściski, bo w gruncie rzeczy bardzo Ciebie lubię, ot co 🙂

  5. Całun turyński jest szmatą. W znaczeniu recyklingowanej tkaniny użytecznej. I żadna mistyfikacja śmiercią Jezusa, a tym bardziej pokropkiem wodą świeconą nie jest w stanie jej nobilitować. Do zeszmacenia (w sensie nacechowania moralnego) całunu doprowadzili handlarze metafizycznych produktów tj. słowo boże i relikwie. Upodlenie tego procederu wykazali protestanci z Lutrem na czele. Nauka XX wieku (metoda C 14) potwierdziła szalbierstwo całunu ,,namalowanego zręczną ręką” (z listu biskupa Pierre D’Arcis do ,,papieża” awiniońskiego Klemensa VII). Historycy wykazali nikczemność wykorzystywania całunu w obchodach Roku świętego czy pielgrzymek ekspiacyjnych do Rzymu, dla zbijania fortun Namiestników Chrystusa. Z bardzo niskich pobudek żerowano na duchowej i intelektualnej nędzy wierzących.
    Całun turyński pozostanie szmatą do czasu zejścia ostatniego naiwnego przyklękującego przed nim z nabożnością.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s