Co zrobić żeby odechciało się wam rowerów

rower-150430-1100550

Państwo polskie, rozumiane jako precyzyjna instytucja do wyciskania ostatniego grosza z podwładnych i to pod byle pretekstem, nie może przejść obojętnie obok rosnącej z roku na rok popularności rowerów. Przeto państwo, niczym siodełko, też pragnie dobrać się cyklistom do dupy. Pora na opodatkowanie tej przyjemności.

icon-blackmotiv-200

Eksperci już pracują nad przepisami porządkującymi rowerowe życie. O ile większość z tych przepisów to zwyczajne pierdoły, których nikt i tak nie będzie przestrzegał (swoją drogą, państwo polskie to mistrz w wymyślaniu i narzucaniu przepisów, których potem i tak nikt nie przestrzega, łącznie z państwem), to jeden z pomysłów może mieć istotne znaczenie.

Otóż już wkrótce każdy rowerzysta będzie musiał mieć obowiązkowe ubezpieczenie OC, tak jak kierowca samochodu czy motocykla. Tyle że w tym przypadku OC ma być przypisane do kierującego a nie do pojazdu. Nie wiadomo jeszcze jakie będą stawki ubezpieczenia, bo to stanie się jasne dopiero po konsultacjach z ubezpieczycielami, ale wiadomo,  że będą one zróżnicowane. Na przykład w takiej Warszawie, albo Katowicach, rowerzysta będzie musiał zapłacić nawet 500 złotych rocznego OC, zaś w gminie Błota Wielkie powiat Pierdziszewo, nie więcej niż 20 złotych. Nie pytajcie mnie dlaczego, bo tego nie wiem.

Pewnym wytłumaczeniem może być skład eksperckiego grona, które duma nad nowymi przepisami.

Zgodnie z obyczajem i powszechną w Polsce praktyką, wśród „ekspertów” są oczywiście przedstawiciele e PSL (co by tłumaczyło stawkę 20 złotych w Błotach Wielkich), nie ma zaś ani jednego czynnego rowerzysty, co tłumaczyło by wyjątkowe brednie które próbują przeforsować.

A skoro o bredniach wspomniałem…

To wyobraźcie sobie, że rower będzie musiał mieć obowiązkowe błotniki, nie będzie można używać opon typu slik, czyli tych bez bieżnika, a także  nie będzie można używać w rowerach poruszających się po ścieżkach i drogach publicznych pedałów typu zatrzaskowego (spd, look, time, itp.). Te będą dopuszczalne tylko w rowerach wyczynowych, których będzie można używać tylko w trakcie zamkniętych zawodów sportowych.

Wszystko to tłumaczy się dbałością o bezpieczeństwo rowerzystów i innych uczestników ruchu.

Takie propozycje rozwiązań już spotkały się z aplauzem straży miejskiej, która deklaruje, że jeżeli te potrzebne i wreszcie regulujące powszechną samowolę rowerzystów przepisy wejdą w życie, to oni z cała surowością będą  ścigać „tę pedalską bandę” (jak określił to jeden ze strażników), dezorganizującą życie w mieście.

Nie ma to jak żyć w wesołym kraju.

icon-blackmotiv-200

♦ [wszystkie informacje zawarte na tej stronie mogą zawierać elementy zmyślone i nie do końca prawdziwe, albo w ogóle nieprawdziwe. Zalecana jest przeto ostrożność i czytanie ze zrozumieniem. Jeśli ten wpis ci się podobał, możesz lajknąć fanpejdż strony na Fejsbuku]