Cenzura w Rosji? A co na to Polska?

gwiazda-150506-1100550

Obyty w sprawach rosyjskich publicysta Radziwinowicz, rozczulił mnie swoimi pełnymi współczucia rozważaniami na temat Rosji. Bo w tej Rosji od dłuższego już czasu ma się dobrze autocenzura, a teraz dodatkowo mnożą się próby przywrócenia cenzury oficjalnej. I w związku z tym ten biedny jak rozumiem naród sowiecki zupełnie nie wie, jak to jest kiedy „svobodno dyszat czełowiek” (czy jakoś tak…)

icon-blackmotiv-200

No bo tak… Kanał Rossija 1 bez zastanowienia wycina co śmielsze sceny (wcale nie polityczne) z serialu „Mistrz i Małgorzata”. Deputowani do parlamentu Sankt Petersburga (tacy radni ichni) zdiełali  projekt ustawy o powołaniu przy wszystkich teatrach, muzeach i wytwórniach filmowych  tak zwanych „rad eksperckich”. Ich członkami byli by politycy, twórcy, oraz – jakże by inaczej – duchowni prawosławni. Kolesie oceniali by, czy to, co ma być wydawane, wystawione lub trafiać ma na ekrany, nie godzi w „wartości” i czy w ogóle się nadaje by pokazać narodowi.

Mnożą się naciski na ministerstwo kultury, by stworzyło tzw. Radę Artystyczną decydującą, co mogą pokazywać muzea, teatry i galerie oraz co wolno nakręcać wytwórniom filmowym wspieranym finansowo przez  państwa.

Oczywiście gratuluję Rosjanom rozwiązań, ale mimo wszystko za chuja zrozumieć nie mogę, czemu ten Radziwinowicz akurat czepił się Rosji. No, bo co nas rosyjska cenzura obchodzi, skoro pod dostatkiem mamy swojej i to nie mniej wyrafinowanej.

A nawet może wyrafinowanej bardziej.

Bo u nas na razie nie trzeba tworzyć żadnych rad eksperckich, ani tym bardziej rad artystycznych specjalnego znaczenia. Nie trzeba też tworzyć już więcej specjalnych ustaw, bo w zupełności wszelkie ewentualne luki wypełnia prawo kanoniczne i biskupie fatwy.

W tym też sensie o wiele bardziej niż w Rosji cenimy czas artystów i twórców, a także polityków, nie angażując ich bez potrzeby w takie dziwne ciała. Niechaj artyści artystują, twórcy tworzą a politycy politykują, zaś sprawami czystości ducha i przekazu niechaj dalej zajmują się biskupi t tworzące się oddolnie i całkowicie spontaniczne społeczne grupy wsparcia.

Tym samym udowodniamy tym Ruskim po raz kolejny, że w dziedzinie jakości społecznego życia, a także precyzji działania  mechanizmów demokracji, stoimy zdecydowanie wyżej niż oni.