Dziennika Naszego powszedniego

nasz dziennik-150514-1100550

Dołujący periodyk codzienny pod nazwą Wasz Dziennik (dla zaprzyjaźnionych Nasz Dziennik),  postanowił wreszcie wziąć sprawy we własne ręce. Zamiast tylko do dziennikarzy, rodzin dziennikarzy i zaprzyjaźnionych babć moherowych z sąsiedztwa, chce teraz docierać także do szerszego grona odbiorców.

icon-blackmotiv-200

Trwają przeto gorące negocjacje z księdzem z parafii za płotem, by wreszcie zaczął prenumerować gazetę, jak również z okolicznymi sklepami, by lepiej eksponowały wartościowe treści. Dupy co prawda to wszystko razem nie urywa, ale postęp jednak jest, sprzedano dwa egzemplarze więcej.

Ale na ty nie koniec.

Akcja promocyjna dotarła też na dwa okoliczne bazarki, a handlarze obiecali, że będą teraz towary pakowali w Nasz Dziennik zamiast zwyczajowo w Super Express. Pewien postęp przyniosły też rozmowy z okolicznymi mieszkańcami rembertowskich ulic Bocheńskiego, Arsenalskiej, Dowódców, Grawerskiej, Klasztornej i Amałowicza (sama gazeta ma redakcję w klasztorze na Żeligowskiego), by nie wyrzucali dziennika do worków na śmieci nawet go nie rozdziewiczając. Mieszkańcy drą go więc teraz na kawałki, przez co mniej rzuca się w oczy.

W liście przewodnim dołączonym do każdego egzemplarza dziennika czytamy między innymi o ogromnym znaczeniu wartości jakie gazeta z sobą niesie. To są wartości – że zacytuję – „wypływające z wiary”. Chodzi przede wszystkim o wpisany w istotę tej wiary brak poszanowania bliźniego inaczej myślącego, oraz wybiórczą pamięć narodową i historyczną. Tym samym Wasz Dziennik (dla zaprzyjaźnionych Nasz Dziennik),  jest ważnym ośrodkiem ogłupiania, zniewolenia duchowego  i manipulowania prawdą. I tak już od mniej więcej 17 lat.

Ale epokowego sukcesu jakoś nie widać, bo ludność tubylcza głupia bo głupia, uległa bo uległa, ale jednak odporna się okazała na głoszoną prawdę, kształtującą ducha i rozum. Nie ma więc chuja, trzeba docisnąć i wycisnąć i wcisnąć bibułę jak największej liczbie naiwniaków, bo nie można pozwolić, by „jedyny dziennik w Polsce opierający się na wartościach katolickich, jedyny dziennik o wyłącznie polskim kapitale, był marginalizowany”.

Tak więc w promocję (wciskanie) Naszego Dziennika (dla nieprzyjaciół Waszego Dziennika) zaangażowani zostaną proboszczowie większości  parafii w Polsce. Będą z ambon nie tylko namawiali do kupowania gazety, ale też krytycznie a w zasadzie bezkrytycznie, omawiali niektóre wybrane publikacje. Właściciele kiosków będą mieli obowiązek pokazywać na życzenie księdza listy obywateli, którzy zamawiają codzienne wydania tego niecodziennego dziennika. Ci co kupują po dwa egzemplarze lub więcej, mogą liczyć na ulgi w kościelnych posługach, oraz wyróżnieni zostaną wymienieniem ich nazwiska z ambony. Co więcej Nasz Dziennik będzie docierał do środowisk, do których jeszcze nie dotarł, jednak do jakich, tego już nie zdążyłem się dowiedzieć, ponieważ połączenie telefoniczne z redakcją nagle i z niewiadomych przyczyn zostało przerwane. Próba ponownego nawiązania połączenia nie powiodła się. Numer cały czas był zajęty.