Starcie dwóch gryzoni

debata-150518-1100550

Każdy kto rano szczęśliwie wstał, nie męczy go kac a alzheimer chwilowo odpuścił, czuje się w obowiązku napisać coś o debacie. Z poczucia przeto tego obowiązku zabieram głos krótko, bo w sumie naprawdę temat ten nieszczególnie mnie grzeje.

icon-blackmotiv-200

Rozumiem ból dupy prawicy reprezentującej tylko prawdziwych polaków (celowo z małej litery) dla której to Duda był absolutnym zwycięzcą. Nie rozumiem jedynie skąd u nich taka nagła i niespodziewana strata wzroku, słuchu i smaku. Jakaś epidemia?

Element destrukcyjny wewnątrz tej prawicy stawia co prawda na remis ze wskazaniem na Dudę, ale umówmy się, tak mogą twierdzić tylko zdrajcy i jak już dojdziemy do władzy to tych chujów przykładnie powiesimy za jaja.

Przyznam się szczerze, że ja akurat nie wiem kto wygrał i kto był ewidentnie lepszy. Sentyment (to osobista sprawa) oraz genetyczna ma niechęć do wszystkiego co śmierdzi PiSem, każe mi wskazać na Komorowskiego, ale to marne argumenty do oceny politycznej debaty. Fakt jest zaś taki, że widziałem przed sobą dwóch zmęczonych i generalnie nieciekawych facetów, z których jeden to klasyczny goguś i wymoczek,  taki wymuskany chujek powtarzający wyuczone formułki bez większego znaczenia, a drugi mało charyzmatyczny pan, który nim może padnie na ring chciał nieco pokąsać owego chujka. I mu się to nawet momentami udawało.

Zaś zupełnie na poważnie, to największym zaskoczeniem wręcz odkryciem tej debaty była… telewizja Polsat! Wyobraźcie sobie: potężny kanał komercyjny, przez prawie dziewięćdziesiąt minut bez reklam! Można? Można!