Jak szybko nie zapomnę o czymś, o czym nie pamiętam

wojtyla-141201-1100500

Prawdopodobnie większość z was w ogóle nie odnotowała tego faktu. Wczoraj minęła bowiem 95. rocznica urodzin Jana Pawła II, znanego również pod nieco zapomnianym już pseudonimem Karol Józef Wojtyła. Ale nie przyjmujcie się. Nie pamiętając o tym, wcale żeście nie zgrzeszyli.

icon-blackmotiv-200

Myśle sobie, że jest nawet przeciwnie, wyszliście bowiem na normalnych ludzi a nie stetryczałych dewotów. Poza tym przyznajcie się bez bicia: ile z was zapomina o urodzinach żony, albo męża? I co, macie niby pamiętać o urodzinach jakiegoś Wojtyły? Lekka przesada, prawda?

Zreszta popatrzmy na to z innej jeszcze perspektywy.

Oto w pewnym niszowym, czytanym głównie przez kleryków w kiblu katomanipulatorze przyczytałem, że jakoby „Polska szybko nie zapomni o Janie Pawle II!“ To bzdura. Bo żeby o czymś zapomnieć, trzeba wpierw o tym pamiętać. A ja jakoś nie widziałem wczoraj szczególnych obiawów pamięci.

Generalnie w mediach wszelakich, wyjąwszy być może jakieś parafialne i kuriewne fanziny, cisza jak makiem zasiał, czyli permanentny brak pamięci. Więc raz jeszcze podnoszę tę fundamentalną kwestię. Polska nie może szybko zapomnięć o Janie Pawle II, skoro w ogóle o nim nie pamięta. Było, minęło, po zawodach. Odjazd! Ważniejsze rzeczy są na głowie.

Zreszta badźmy szczerzy…

Jeśli szanownego JPII odrze się z tych wszystkich zewnętrznych narośli celebryckiej wręcz sławy, z tego pudru i błyszczyku, z tych bajek z mchu i paproci, to naprawdę niewiele już zostaje. Bo co tak naprawdę pamiętamy? Okrągłe zazwyczaj zdania i niezły szoł, bo w tym był mistrzem, zawsze mówił to, co durna gawiedź w danym momencie chciała usłyszeć. Pamiętamy jak kolegował się z dyktatorami, wielokrotnymi mordercami, zboczeńcami, jak ich nagradzał i stawiał za przykład.

Pamiętamy więc, oj jak dobrze pamiętamy, że błogosławił zboczeńca i pedofila ojca Maciela. Cały świat wiedział o przestępstwach Maciela, o jego gwałtach na dzieciach, tylko szanowny JP2 dziwnym trafem o tym nie wiedział.

Nie kochani, on wbrew pozorom o wszystkim wiedział, ale miał to centralnie w dupie i Maciela nie tylko chwlił i przytulał, ale zażarcie bronił. Tak jak i bronił całej tej pedofilskiej bandy, która za jego pontyfikatu czyła się wyjątkowo dobrze a ich zuchwałość była wręcz niewyobrażalna. Pan Karol, doskonale o tym wszystkim wiedział i perfekcyjnie całe to towarzystwo krył.

Może pan Dziwisz wreszcie coś na ten temat powie, póki jeszcze dycha jako tako i póki prawdopodobnie ma jakieś resztki sumienia, które pewnie go coraz bardziej gryzie. Choć nie, straciłem tu nadzieję. Gość zdechnie i ani pary z gęby nie puści, żeby ukochany nasz świątek, nasz rodak wielki, wizerunkowo nie ucierpiał. Bo co by wtedy naród miał do kochania? A poza tym co się będzie gość napinał. Wie doskonale, że już nie ma ratunku i zaraz się z kumplem w piekle spotka.

A w ogóle to gromkie sto lat dla szanownego jubilata, największego z wielkich Polaków na Ziemi i we wszystkich galaktykach plus kilku czarnych dziurach.