Czy Komorowskiemu też znajdą dziadka z Wehrmachtu?

podsłuch-150522-1100550

Jeśli dobrze liczę to mamy właśnie ostatnie podrygi kampanijnej gorączki. Teoretycznie nic wielkiego nie powinno się już wydarzyć, bo wszystkie argumenty jakie miały sztaby zostały już wykorzystane a pomysły do cna zgrane. Ale czy aby to prawda? Pamiętajcie że mamy piątek. A w piątek, najlepszą metodą zamknięcia tygodnia jest wrzucić gówno w wentylator i uciec na weekend.

icon-blackmotiv-200

Bywali w sztabowym towarzystwie wieszczą przeto, że ta kampania wyborcza może się dziś zakończyć jakimś mocnym akcentem. Bomba nie tyle z opóźnionym co z przedłużonym zapłonem, nazywa się „taśmy prawdy” i może być odpalona przez sztabowców PiS parę minut przed północą. Mają ponoć w posiadaniu jakieś bliżej niesprecyzowane nagrania pana prezydenta, ze znanej serii Sowa i Przyjaciele. Ich opublikowanie ma ostatecznie skompromitować Komorowskiego, tak jak po części przynajmniej skompromitowały innych uczestników afery podsłuchowej. Mówi się też, że scenariusz „podsłuchu“ osobiście napisał Jacek Kurski, nie bardzo tylko wiadomo kto się wcielił w rolę pana prezydenta i użyczył mu głosu.

Chwyt tandetny? Owszem. Ale przecież nie o doznania estetyczne tu chodzi. Zresztą kogo jak kogo, ale Kurskiego nie podejrzewam o jakiekolwiek poczucie smaku.

Czyli spisek polega na tym mniej więcej, aby właśnie tuż przed owa północą, czyli faktycznym startem ciszy wyborczej, opublikować jakieś gówno, którym usmaruje się kontrkandydata po pachy. Kontrkandydat ze względu, nie będzie miał już szans ani czasu by z gówna tego się  otrzepać i oczyścić. Nie dowiemy się przeto czy to prawda, czy nieprawda, nie dowiemy się jaka jest linia obrony kontrkandydata, nikt nic nie będzie mógł skomentować, acz informacja w najlepsze będzie sobie wisiała w Internecie (bo przecież opublikowano ją o – powiedzmy – 23.57) i będzie jednym wielkim banerem anty wyborczym zniechęcającym do głosowania na określonego człowieka.

I o to chodzi organizatorom zasadzki – nikt nie będzie miał szans już zaprzeczyć a wszyscy pozostali będą pamiętali (co w świetle dwóch przegranych debat jest bardzo istotne).

Oczywiście poruszamy się jedynie w sferze mniej lub bardziej wiarygodnych plotek, bo jak jest naprawdę przekonamy się pewnie późnym wieczorem. Zastanawiam się jedynie, nad możliwymi krokami konkurencji. No bo skoro krążą plotki i my wiemy, to oni – PO z Komorowskim –  też pewnie wiedzą. Więc zasadnym jest pytanie, co w takiej sytuacji odpalą, by wcześniejszym  gównem zneutralizować późniejsze gówno.