Sensacja! Pastylka „dzień po” nie działa! Sprawdzone!

dzien po-150527-1100550

To moja ewidentna ulubienieca. No, jedna z wielu ulubienic. Wanda Półtawska – bo o niej mowa – szczęśliwie przeżyła wybory i pośpieszyła podzielić się znami swoją nową, myślą, która z pewnością co wrażliwszych zbawi. Sorry, że zajmuję wam znów dupę jakąś sklerotyczką, ale z drugiej strony jak długo dupę można truć prezydentem elektem?

icon-blackmotiv-200

Otóż pani Wanda – jak zeznaje – spotkała nie tak dawno młodą lekarkę ze Słowacji. Nie będę wam tu opisywał szczegółowych okoliczności tego spotkania, ani dialogu godnego przynajmniej pióra Wojtyły, bo to w sumie bez znaczenia. Bowiem istota tego spotkania zamykała się jedynie w fundamentalnym pytaniu zadanym owej młodej słowackiej lekarce: „co ty w ogóle dziecino wiesz o pastylce „dzień po”?

No, nic nie wiedziła, jak łatwo się domyśleć.

Acz w sumie nie ważne jest co odpowiedział ów słowacki konował płci żeńskiej, ważna jest tylko teza Póltawskiej, którą ta ma do przekazania ludzkości. A teza jest taka, że pastylka ta, to narzędzie sztana, a jej użycie to zbrodnia. Na razie to nic sensacyjnego, bo dobrze to już znamy.

Sensacją jest zaś odkrycie pani Wandy, że ona, ta pastylka, prawdopodobnie nie działa, bo Wanda w ostatnich dwóch miesiącach kilkukrotnie ją testowała, na różne sposoby, również metoda na czopka, i zero reakcji. Nic się nie stało. Czyli wychodzi na to, że to zwykla propaganda (i spisek) firm farmaceuytycznych, które pewnie środek na kalaruchy sprzedają jako środek na zygoty. No, ale z drugiej strony jak te pastylki nie dzialają, przynajmnej na panią Wandę ni chuja nie działają, to gdzie tu grzech? I po co w takim razie ten wrzask i szum?

A ta słowacka lekarka, za parę lat jak dobrze pójdzie, będzie miała co wspominac i wnukom opowiadać (jeśli wczesniej jej nie ograbią i nie zabiją), jak to będąc „młodą lekarką” spotkała jakiegoś dziwoląga z Polski i mimo że minęło już tyle lat, ni kuta nie chwyta, o co wtedy temu dziwolagowi chodziło.