Najważniejsza obietnica będzie spełniona! Już słyszę skowyt zachwyconych

pomnik-150528-1100550

Ledwie minęły trzy doby od wyboru nowego prezydenta, do faktycznego objęcia przez niego władzy jeszcze dość daleko, a już wiadomo co będzie najważniejszą jego misją i czym się zajmie na dzień dobry. I żebyście nie byli zaskoczeni: to na pewno nie będą wasze emerytury, czy inne jakieś tam pierdoły bez znaczenia.

icon-blackmotiv-200

W pierwszym prasowym wywiadzie, prezydent elekt jasno się wyraził o co mu biega i co będzie przedmiotem jego wyjątkowej aktywności. Otóż pan prezydent wszystkich (teoretycznie) Polaków, będzie dążył przede wszystkim do postawienia pomnika smoleńskiego przed Pałacem Prezydenckim.

„Wszyscy chyba wiedzą jak ważny był dla mnie Smoleńsk, jak przeżyłem tę katastrofę“ – mówi pan prezydent.

Teraz korzystając z uprzywilejowanej pozycji, zrobi sobie miły prezent i tuż pod oknem swojego pałacowego apartamentu, za pieniądze podatników, postawi monument, by w ten sposób utulić swój żal i hołd oddać mentorowi poległemu w zdradzieckim zamachu. Co prawda pan prezydent, głośno tak nie formułował myśli i jak ognia unikał nazwy Smoleńsk, tudzież słowa zamach, no ale takie były reguły gry, których do niedzieli musiał przestrzegać. Teraz już po zawodach, więc nie musi się krygować, może walić prosto z mostu co myśli.

Drodzy więc wyborcy nowego pana prezydenta – zwłaszcza ci naiwni, którzy dali się nabrać w ostatnich dwóch tygodniach, nie tylko na urok i czar osobisty kandydata, ale także uwierzyli w jego słowa – miejcie taką oto świadomość.

Nie do końca wiem, bo w szczegóły się nie wsłuchiwałem, co też wam on naobiecywał, czego nie zobowiązał się naprawić, polepszyć i wywalczyć, ale wiem jednocześnie, że to chuj, dupa i kamieni kupa.

Niech sobie przypomnę, co to miało być?

Sensowny wiek emerytalny? Bardziej ludzkie podatki? Wyższe płace? Etaty dla każdego?

Nie moi drodzy, nie będziecie tego mieli. Za to będziecie mieli zajebisty pomnik na Krakowskim Przedmieściu, żebyście w ramach rekompensat za niespełnione obietnice, mogli sobie po nim przycupnąć i rzucić parę kurew pod adresem lokatora budynku w tle. Niektórzy z was to stare repy i kute na cztery nogi bazarowe przekupy, a ciemnotę wam wcisnął jak naiwnemu nastolatkowi i niedoukowi (nie dziwię się przeto, iż nie głosowali na niego wykształceni), wypicowany koleś, nakręcony przez specjalistów od marketingu.

I żeby było jasne… Nie będziecie tego wszystkiego mieli, przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, nikt kto obiecuje, a zwłaszcza polityk, nie ma zamiaru tych obietnic spełnić. Bo obietnice składa się po to by je składać, a nie spełniać. Po drugie zaś, nawet gdyby go ruszyło hipotetyczne sumienie (ratunku, krakus i sumienie?), to i tak nie będzie miał już czasu na nic innego, niźli ów pierdolony pomnik. A poza tym, jak już ten pomnik postawi, to na chuj ma się dalej wysilać?