Lumpencelebryta Ryszard Czarnecki

czarnecki-150529-1100550

Ryszard, Rychard, Rych  Czarnecki to szczerze mówiąc postać dość odpychająca.  Wyjątkowy dupowłaz i człowiek o równie wyjątkowo płaskich poglądach. W zasadzie można przyjąć, że on nie ma poglądów.  Jeśli zaś trzeba, to prezentuje poglądy takie jakich oczekuje aktualny mocodowca. A mocodawców i szefów miał kilku. Tak drodzy Bywalcy, zmierzam do tego, że to cwany kretyn, który gra salonowca.

icon-blackmotiv-200

Otóż ten jako się rzekło dupowłaz i dupoliz tropi celebrytów, którzy – wedle niego – kompletnie się zagubili i zwichnąwszy sobie kręgosłup, poparli Komorowskiego. Wzbudzając tym oczywiście niesmak, znanego ogólnie z wyjątkowego poczucia smaku posła. Jak pisze: „ Celebryci ruszyli ławą, jak Polska długa i szeroka, aby wesprzeć kandydata Salonu, gwaranta tego, że będzie, jak było”.

Nie wiem jak było, nie wiem jak będzie, wiem jedno wszak że gość nie odrobił lekcji.

Ja rozumiem, że takiemu smakoszowi dobrych obyczajów, o wyjątkowo stabilnych poglądach jak Czarnecki,  może się nie podobać, że słynne mordy postawiły nie na tego psa na którego smyczy ów Czarnecki chodzi. Ale niechaj nie narzeka. Sam też obraca się w dobrym towarzystwie. W otoczeniu PiS bowiem, przy nodze Jarosława Kaczyńskiego,  karnie chodzą, a zazwyczaj to się czołgają i warują,  takie celebryckie tuzy jak Jarosław Rymkiewicz (znany z tego że nagrody bojkotuje, ale kasę chętnie przyjmuje),  Jan Pietrzak (ten od „Żeby Wolska była Wolską”), Janusz  Rewiński (kloszard, rolnik, eksaktor, ogólna tragifarsa), Antoni Krauze (specjalista od fabularyzowanych zamachów), czy też Jerzy Zelnik (eksaktor, eksfaraon i wybitny znawca dzieci z In vitro) lub Marcin Wolski (tak mało śmieszny jak mocno ślepy).

To tylko najgłośniejsze nazwiska, asy wśród asów.  Oczywiście biorąc pod uwagę klasę pisowych celebrytów, trudno oprzeć się wrażeniu, że Czarnecki atakuje tych drugich celebrytów tylko po to, by odwrócić uwagę od tego, że jego prezydenta w sumie gremialnie poparł i w konsekwencji wybrał plebs. Także ten celebrycki plebs.

Poza tym pan Czarnecki to też celebryta pełną gębą, bo przecież bądźmy szczerzy, jedynym jego sensownym zajęciem, czyli jedynym czym się zajmuje, i na czym jako tako się zna, to wystawianie własnej gęby w telewizji. Tak, moi drodzy, pan poseł Czarnecki jest znany przede wszystkim z tego że jest znany. W parlamencie europejskim, w którym dorabia, to już nawet nikt nie pamięta, jak ów Czarnecki wygląda. Na dodatek jeszcze nie retransmitują tam polskiej telewizji, więc nawet gdyby chcieli to i tak nie wiedzą o kogo chodzi.

Natomiast tu na Wisłą poseł Rychu jest gwiazdą, nie ma telewizji w której by nie wystawił własnego ryjka i nie zadeklarował ochoty wylizania tyłka Kaczyńskiemu, plus od niedzieli również Dudzie. Zawsze zresztą dbał o to żeby być gwiazda, i nie ma chyba w Polsce partii (przy założeniu, że ktoś w ogóle wie ile jest tych partii) w której by ten Czarnecki nie był i z którą by się z hukiem, w celebryckim stylu nie rozstał.

Bo komu on już w życiu nie lizał… W UPR, w ZChN, w Wyborczej  Akcji Katolickiej a zaraz potem w Akcji  Wyborczej Solidarność… Nawet przez czas jakiś Lepperowi obciągał ze smakiem i wielkim zadowoleniem, by potem doświadczeniem swym obdzielić Kaczyńskiego. W tym sensie prawdziwy to celebryta. Daje dupy każdemu za pół godziny sławy. W sumie więc pewnie wie o czym i o kim pisze.