Zamieńmy chciwość ich na chciwość naszą

pospieszalski-150607-1100550

Rozbrajające jest wprost zatroskanie Jana Pospieszalskiego kondycją państwa. Jemu się wprost serce kraje jak wokół widzi tę niegospodarność, tę postępującą z dnia na dzień ruinę i dziwne przekładanie pieniędzy z kieszenie do kieszeni. Niestety, problem w tym, że nie jest to kieszeń Jana Pospieszalskiego i jego kolegów.

icon-blackmotiv-200

Szczególnie Jana Pospieszalskiego zdenerwował zapis posłuchanej rozmowy Bieńkowskiej z Wojtunikiem. Bo to mu uświadomiło, ile dobra bokiem idzie.

(Tak na marginesie: podsłuchiwanie a potem delektowanie się zapisem podsłuchów, to od dłuższego czasu ulubione zajęcie i rozrywka kolegów Jana Pospieszalskiego).

Przeto zbulwersowany Jan Pospieszalski szczególnie gorąco poleca wysłuchanie całości nagrania, bo „to lektura obowiązkowa, cała masa wątków. Jeżeli brak czasu, proponuję skupić się na dwóch fragmentach“.

Któreż to fragmenty są takie ciekawe? W zasadzie to tylko jeden, gdzie mówią o kasie, która sen z oczu spędza. Zacytuję fragment felietoniku Pospieszalskiego z gadzinówki Niezależna.pl

„Opowiada [Wojtunik], co się dzieje w spółkach skarbu państwa (1. godz., 40. min, 20. s nagrania). Mówi o kwocie 250 mln, wydanej na doradztwo przez PZU „z wolnej ręki”, poza procedurą przetargową. O milionie euro wypłaconym przez KGHM za 2-miesięczną obsługę dla jakiejś kancelarii prawnej o zagranicznej, trudnej do powtórzenia nazwie“.

Boli, prawda?

Tyle kasy poszło bokiem, ale niestety nie do naszej kieszeni. I po to właśnie potrzebna jest władza, forpocztą jest pajac Duda, żeby ten chory układ zmnienić. Nie, nie moi drodzy, tu – wbrew powszechnie rozpowiadanym pierdołom – nie chodzi o dobro żadnego tam państwa, ani tym bardziej jego obywateli. To oczywicie ładnie brzmi, ale pierdolić państwo z jego durnymi obywatelami. Chodzi o to jedynie, żeby następne 250 milionów za doradztwo, a potem kolejne i kolejne, trafiło do naszej kieszeni a nie do kieszeni ONYCH. To nasi doradcy są wygłodniali, to nasi doradcy łakną kasy, a jak nasi doradcy będą bogaci, to i my będziemy bogaci, bo jesteśmy doradcami tych doradców, a nawet ich mocodowcami.

Jan Pospieszalski tak się pali do nadchodzącej (teoretycznie) zmiany ukladu, że już pewnie założył firmę doradczą i liczy wirtualne na razie pieniądze, które z doradztwa wyciągnie. Z pomocą kolegów, którzy będą meli konieczne układy, którzy obcych prezesów zamienią na naszych prezesów, a w radach nadzorczych posadzą tylko naszych ludzi. Tak to będzie działać. Dlatego tak już przebieraja nogami i tak doczekać się nie mogą 6 sierpnia a potem – co jeszcze istotniejsze – jesieni, kiedy to cała waładza w ręce ludu trafi i kasa też.

A wy naiwanicy myślice, że oni się waszymi etatami albo emeryturami zajmą.