Zakopane to nie miasto, to stan umysłu

Jak już zrobiło się zdecydowanie cieplej, letnio i wręcz wakacyjnie, umęczony naród złakniony rozrywek, ruszył w teren. Czym – tak na marginiesie – zmartwił biskupów, bo pamiętajmy, że im więcej narodu w terenie, tym mniej w kościołach. Ale to zupełnie inny temat.

icon-blackmotiv-200

W każdym razie, ten złakniony odpoczynku naród, drzwiami i oknami pacha się do przeróżnych kurortów, w niektórych przypadkach kurortów o wątpliwej sławie.

zakopane-150610-1100550
To niezmiennie od lat (z tendencją wzrostową) kłotliwi aroganci i przygłupy udające tylko charakternych

Mój znajomy, podkuszony nie wiadomo przez jak złego ducha, wybrał się na ostatni długi weekend do Zakopanego. Nie skonsultował tego ze mną, bo gdyby skonsultował, to bym mu gorąca odradzał wyjazd do tego Zakopanego i omijanie tej miejscówki jak najszerszym łukiem. Niestety nie zrobił tego i wpadł we własne sidła. Wrócił bowiem zbulwersowany, żeby nie powiedzieć wkurwiony, zmeczony o wiele bardziej niż przed wyjazdem i myśli teraz jakby tu wziąć urlop i odpocząć po tych przykrych doświadczeniach zaplanowanego odpoczynku.

W skrócie więc wyjaśniam.

Zakopane to miejsce dla samobójców i kompletnych debili, w którym rządzą niestety debile, udający cwaniaczków. Zakopane od lat pęka w szwach. Smog, smród i byle jakość, to jego znak rozpoznawczy. Nie da się tam normalnie dojechać, nie da się po tej pipidówie w ogóle poruszać, brud i ciasnota są wszechobecne, wszędzie jeden wielki żenujący odpust i na dodatek powszechnie usankcjonowane złodziejstwo.

Tubylcze złodziejszaki kroją cię jak mogą na wszystkim, a złodziejaszkiem jest tu każdy, od kierowcy taksówki, poprzez kelnera, sprzedawczynię w sklepie, właściciela knajpy i hotelu, straganiarza na zawszonych Krupówkach i pewnie burmistrza, który o tym wszystkim wie i nic sobie z tego nie robi.

Zakopane to nie tylko miasto, to także stan umysłu.

Miejscowy folklor, czyli górale, czują się oczywiście obrażani, bo podobne zdanie o tym zadupi mam nie tylko ja, ale zdecydowanie więcej ludzi. A oni wszyscy razem, są przecież tacy dumni, tacy polscy i charakterni.

Gówno prawda.

To niezmiennie od lat (z tendencją wzrostową) kłotliwi aroganci i przygłupy udające tylko charakternych. Nic więc dziwnego, że każdy, kto tu chociaż raz przyjedzie i ma zdolność do trzeźwej oceny rzeczywistości, widzi jedynie ów usankcjonowany syf i bandę oszołomów, chytrusów, przekretasów i niestety pijaków. Jedynym ich celem jest maksymalne wyruchanie przyjezdnych, w miarę jak najmniejszym kosztem.

Więc nie współczuję mojemu znajomemu i koledze, bo ma co chciał. Jak ktoś wpada na głupie pomysły, to musi za to zapłacić odpowiednią cenę. Oczywiście gościu zadeklarował, że jego noga, ani nogi jego rodziny, nigdy już w tym mordorze nie staną, ale to wcale nie oznacza, że w Zakopanem będzie mniej tłoczno, będzie czyściej, normalniej i porządniej będzie. Nic z tego. Energi do życia temu tworowi, dodawać będą inni naiwni i zakochani w tandetnym folklorze, którzy nadal tu będą tłumnie przybywać, jeśli tylko zdołają jakoś dojechać. Bo już niedługo, żeby dotrzeć do Zakopanego, trzeba będzie sobie rezerwować trzy dni drogi w jedną, trzy dni drogi w drugą stonę, co przy tygodniowym urlopie, da zaledwie jeden dzień pobytu w tak zwanej stolicy polskich Tatr. I co wchodzicie w to?

Reklamy

Opublikował/a

Nic już nie muszę. Jedyne co muszę to pamiętać, że nic nie muszę!

11 thoughts on “Zakopane to nie miasto, to stan umysłu

  1. Kolega mógł przejechać na Słowację np. do Łysej Polany to 20 km od Z.,byłby w samych Tatrach i na pewno by nie narzekał,a tak to Oscypki Go Wydutkali.
    Ale może się zwierzyć np. Arcybiskupowi, Metropolicie Warszawskiemu Jego Ekscelencji,Eminencji Księciowi Nyczowi,że po szklakach Ojca Ojców wędrował wraz z myślami Świętego.

  2. Równo 25 lat temu odkryłem to , o czym piszesz . Co nie znaczy , że od dziecka co roku jeździłem do Zakopanego , a to na narty , albo połazić z kumplami góralami po górach …ale to byli inni ludzie …! Teraz , prawie z każdej góralskiej rodziny ktoś był po ,,dudki ” w Jackowie …wzbogacili się i wycwanili , oczywiście na gorsze …starzy poumierali , a młode góralskie chamstwo rozpanoszyło się po Podhalu , no i jest tak jak jest ….Dobrze to góralskie chamstwo i zacofanie widać w głosowaniach , a głosują jak im ksiądz każe , czyli zawsze na PiS….

  3. I tutaj trafiłeś, Jahu, w samo sedno rzeczywistości. Kilka lat temu właziłem na Giewont i z przerażeniem z góry popatrzyłem na osławiony kurort przykryty czarnym całunem wydobywającym się z prywatnych kominów. Cepry palą wszystko, co się da: stare kierpce, niewyprane (bo się bardziej opłaca kupić nowe) majty i wszelakie insze plastiki. Najśmieszniejsze jednak jest wymuszanie przez szanownego Pana Burmistrza opłaty klimatycznej za te wdychane gówna. Biorąc pod uwagę utrudniony dojazd obojętnie którą drogą, wszędzie obecny supertłok i tutejsze cwaniactwo polegające na obdzieraniu głupich turystów z kasiory – nie ma sensu tracenie tam cennego czasu. No, chyba – że znowu byłaby okazja zobaczenia słynnego gdańskiego turysty, który od czasu do czasu pojawia się z „nartamy”, który „sam obalył komunem” i nawet kiedyś „mniał rozmowem z królowom angielskom w karocy”, a także po wydukanych przez Niego z „kartky” słowach „My, naród” amerykański senat doznał półgodzinnego orgazmu na stojąco – może dałbym się jeszcze namówić. Hej.

    1. Jontusu musze cie niestety poprosic, abys sprawdzail znaczenie slow ktore w komentarzach wpisujesz.
      Otoz ceprem to jestes Ty (zakladajac oczywiscie ze mieszkasz w jakiejs Wawie czy Krk czy innym nie polozonym w gorach zakatku tego naszego pieknego kraju).
      PS Sam poochodze z Podhala, ale podzielam teze z artykulu, ze gorale to skr*ysyny

    2. Prosem piyknie, Omniasolku, o wybacenie, ale dla mnie ten z ciupaskom to tyz ceper, hej. 🙂

  4. Trzeba by przeprowadzić pogłębione badania socjologiczne w tym tragicznym mieście. Turyści z Polski zostawiają tam miliardy złotych a tam powszechny brud i syf. Gdzie są te pieniądze i co się z nimi dzieje ??? Wystarczy oddalić się na kilkanaście metrów od Krupówek aby zobaczyć brazylijskie slamsy. Polskie miasta zaczynają kwitnąć a w Zakopanem jakby czas stanął w miejscu. Zrujnowane chodniki , zniszczone elewacje domów i poobrywane rynny czynią to miasto zacofanym grajdołem.
    Myślę ,że miasto potrzebuje świeżej krwi i jeśli tak się nie stanie to Zakopane upadnie. Niestety nie zanosi się na zmiany i tej wspomnianej świeżej krwi nie będzie. Na wszystkich poziomach tego miasta są głęboko zakorzenione układy a najgorsze jest to, że jego mieszkańcy tego nie rozumieją , nie czują , nie widzą i myślą , że żyją w normalnym mieście.
    Kiedyś los sprawił ,że musiałem złożyć w Zakopanem wizytę u Notariusza. Okazało się ,że odmówił mi załatwienia elementarnej sprawy , bo ta mogła by naruszyć interesy mieszkańców. Złamał prawo ale uważał ,że to normalne w ich warunkach. Szkoda czasu , miasto musi upaść by na skutek tego wstrząsu myśleć o przyszłości !!!

  5. W Zakopanem byłem kilkanaście razy, jeżdżę tam właściwie od urodzenia i powiem, że nigdy nie miałem szczególnych nieprzyjemności. Zawsze jem wyłącznie w knajpach, mieszkam u kogoś, do tego zawsze robiliśmy na koniec wyjazdu mnóstwo zakupów (ubrania, książki, oczywiście jakieś oscypki i inne gówna) i nigdy nikt nie próbował mnie oszukać. Owszem, straszny tłok i momentami trochę syf, no ale Tatry to być może najciekawsze miejsce z całym kraju, nic dziwnego że ludzie walą tam tak tłumnie. Jeśli pojedzie się tam o dobrej porze roku (wrzesień, nawet koniec sierpnia) albo w ogóle poza sezonem i omija się Morskie Oko i Giewont w godzinach szczytu to ja tam nie widzę szczególnego problemu z tą mieściną. No może nie licząc koniarzy z Morskiego Oka, ale to myślę w końcu się skończy.

  6. Górskie powietrze jest ubogie w jod, którego niedobór prowadzi do głębokiego upośledzenia umysłowego. Co widać na obrazku.

    1. kamila789 – kto ma owce, ten ma co chce. Zakopiec to klasyczny przykład dla przyslowia – jaki gazda takie obejście.Taki sam syf jest w Chicagowie-Jackowie, tam tez „gazdują” zakopiańscy „górale”.

  7. Nie wjeżdżam do Zakopanego odkąd łońskiego roku spędziłem trzy tygodnie w Słowackich Tatrach w schronisku tamecznych słowackich GOPR-owców nieopodal Liptowskiego Mikulasza. Były to genialne wakacje w towarzystwie genialnych ludzi. Miałem szczęście poznać też kadrę polskich kajakarzy górskich, którzy na torze w nurcie rzeki Wag rozgrywali mistrzostwa świata. Spali w schronisku gdzie popadło, bo woleli z naszymi spędzać czas zamiast byczyć się w hotelach. Twardziele, można rzec. Się działo. Od tamtej pory Zakopane omijam bardzo szerokim łukiem. Słowacy nie capią, za to pracują i inwestują po europejsku.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s