Polska nie jest najważniejsza. Na szczęście!

kondrat-150620-1100550

Tak, zwariowałem. Najwyższa pora przeto zamykać ten blog. Doszło bowiem do tego, czego w najśmielszych planach nie zakładałem, że oto kogoś tu chwalę. Wyrażam się a w zasadzie piszę o nim, z należną mu atencją, a więc sprzeniewierzam się idei którą sam wymyśliłem i której przez lata byłem tu wierny.

icon-blackmotiv-200

A wszystko to przez Marka Kondrata. Nie ukrywam, że to mój ulubiony aktor (Januszu – zwracam się do Gajosa – spokojnie, ciebie też kocham), szkoda jeno, że już z zawodu mocno wyalienowany, człowiek z którym miło się gawędzi a jeszcze milej go się słucha. To człowiek wielkiego rozumu i prostych w gruncie rzeczy recept, o co we współczesnej Polsce wcale znów nie tak łatwo.

O co idzie jednak…

Ano o to, że pan Marek dał się namówić na radiowy wywiad (Kraków) i natychmiast stał się przedmiotem ataku, że strony strażników narodowej moralności. Nie po raz pierwszy zresztą. Z dwóch powodów: po pierwsze, że nazywa się Kondrat, a po drugie, że jego poglady, styl bycia i życia, są wyraźnie pod prąd pogladom narodowym moralistom. No, ale z drugiej strony, jak ta moralno-intelektualna elita Najśmieszniejszej Najjaśniejszej może szanować pana Marka Kondrata, skoro ten wypala takie oto bluźnierstwa:

„Do polskości przywiązuje mnie to, że mogę przeczytać Leśmiana, Tuwima czy Krynickiego po polsku. To jest to. Reszta ustawia mnie w świecie bez piętna flagi i historii.“

Albo też…

„Rzeczywistość bez przerwy nas zmusza do tego, czy jesteśmy za tym, żeby Krym był po tamtej stronie, czy po tamtej…. Ja nie mówię o tym, mnie to średnio interesuje prawdę mówiąc…“

Bodaj w roku 2010, tenże Kondrat był autorem głośnej dość wypowiedzi, która przelała czarę goryczy. Wtedy to będąc gościem Owsiaka na Przystanku Woodstock, Kondrat wypalił ze sceny do młodych ludzi: „Mówią wam, że Polska jest najważniejsza. Nie wierzcie im. To wy jesteście najważniejsi”.

Od tej pory niezmiennie jest na celowniku ciężkiej broni maszynowej, ociężałej umysłowo katoprawicy. Teraz pytany, czy nadal podpisuje się pod takim stwierdzeniem, bez zastanowienia opowiada, że jest w stanie to powtórzyć.

„Polska nie jest najważniejsza. Mówiłem, że w wolnej Polsce, która się pnie i ma zasługi, trzeba prawie egoistycznie myśleć o sobie. (…) Bowiem moja filozofia zasadza się na tym, że im bardziej jesteśmy szczęśliwi, tym lepsi jesteśmy dla pozostałych“.

Atak zjednoczonej w głupocie prawicy

W prawicowych deprawatorach i szczujniach, dyżurni hejterzy wewanie przez redakcję w trybie pilnym na dyżur, nie zwiedli moich oczekiwań. Cytuje jedynie te mniej hardcorowe opinie, bo prawo do wulgaryzmów, przynajmniej tutaj, zachowuję dla siebie (oraz dla kilku stałych Bywalców). A więc:

„Niech spada , to znaczy z nie jest Polakiem. Czytać może wszędzie w Bangladeszu też. Gad jeden…“

„Żyd. I wszystko jasne“.

„Żydowska diaspora.Gdzie dobrze, tam ojczyzna. Ludziom żydowskiego pochodzenia jest obojętne gdzie mieszkają, ważne żeby dobrze mieli“.

I jak nie lubić i nie cenić, jak nie kochać wręcz człowieka, który tak potrafi wkurwić katoprawicową swołocz? Takich trzeba hołubić, chronić niczym najcenniejsze wykopaliska, bo to rzadkość. Żeby tylko Duda nie wpadł na głupi pomysł oswojenia Kondrata i nie chciał mu dać jakiegoś medalu czy innej blachy, bo nam spali bohatera.

Nadal tylko nie wiem, czy zamykać już blog, czy może jednak przestać chwalić i lansować tu miłych mi sercu  ludzi.