Były wzgórza zielone, są ewangelizowane

solina-150629-1100550

Są słowa których nie cierpię, pewnie z tak zwaną wzajemnością. Szczególnie przeto nie cierpię dewaluacji, denominacji, kanonizacji bardzo nie cierpię, bo z reguły wszy sie z tego lęgną, szczególnie zaś nie cierpię ewangelizacji. Zwłaszcza, że oto słowo, w przeciwieństwie do poprzednich, prawie co dziennie muszę się potykać.

icon-blackmotiv-200

O co chodzi jednak z tą ewangelizacja i potykaniem się o nią? Mimo, że tego sobie nie życzę, mimo że mam to w dupie a od ewangelizatorów odganiam się niczym od najbardziej upierdliwych much, to zawsze znajdzie się jakaą luka przez którą wariaci usiłują mnie naprawiać i sprowadzać na dobrą drogę.

Ponieważ wakcje to już się prawie zaczęły, wymyśliłem sobie przeto krótką podróż w dawno nie widziane Bieszczady. I co się okazuje? Czeka tam na mnie, ale też i na was, nie lada zasadzka. To akcja pod hasłem „Bieszczady dla Jezusa 2015”. Oznacza to że katolickie grupy represyjne będą łazić po okolicy i próbować mnie i was… ewangelizować.

Patronat nad „wydarzeniem“ objął nie kto inny jak słynny i prominentny głupek z Przemyśla, czyli biskup Michalik. Wszystko chociaż tu jest w normie: jaka akcja taki i patron.

Organizatortzy tego happeningu zakładają, że ludzie wybierając się na wakcje, czyli na odpoczynek, chcą oderwać się od wszystkiego, także od tak zwanego pana boga. A to błąd – dowodzą! Bo bóg nie ma wakacji a więc nie ma i wakcji bez boga. Tako więc rzecze ksiądz Maciej Flader:

„Chcemy w Jego imieniu do nich wychodzić i mówić im, że Bóg ich kocha i ma dla nich plan. Życie bez Boga traci kolory, jest nijakie. Jako Szkoła Nowej Ewangelizacji (SNE) chcemy być Jego głosem tam, gdzie ludzie o Nim zapominają“.

Jednym słowem moze byc przejebane!

Chodząc sobie przeto po zlanych zwyczajowo deszczem połoninach wiedzcie, że dobro czai się wszędzie i zza krzaka się na was zasadza. Ewangelizatorzy was dopadną w najmniej oczekiwanym momencie, zajrzą wam do plecaka, sprawdzą skład kanapki w piątek, oraz zerkną również czy w waszym jabłku na drogę jest ten pan bóg, czy może jabłko jest bezbożne czyli ateityczne, a może nawet z Izraela.

Dość dobra wiadomość jest taka, że owi ewangelizatorzy będą działać głównie w okolicach Zalewu Solińskiego, acz szczególnie bym się do tego nie przywiązywał, zwłaszcza znając tendecje katoli do notorycznego kłamania i wprowadzania ludzi w błąd. Będą wszędzie, bo zatruwanie życia innym, to ich ulubione zajęcie.

Wniosek jest więc taki, że w początkach lipca zwłaszcza, lepiej omijać Solinę i okolice, ale czujność należy i tak zachować, bo zło, przepraszam dobro, czai się wszędzie i na was dybie. A wraz z dobrem chuj Michalik. I tej czujności przez napadającym dobrem, wam i sobie oczywiście życzę.