Nowa Ruda czeka na pielgrzymki patriotów

nowaruda-150709-1100550

W niewielkiej pipidówie Nowa Ruda, gdzieś na dolnośląskich krańcach dumnej Najśmieszniejszej Rzeczpospolitej, odnotowano wiekopomne wydarzenie. Grupa młodocianych, jak wynika z relacji, edukatorów, co to z podstawówką mieli kłopoty, a matura kojarzy się im co najwyżej ze skoczkiem narciarskim, wymalowała mural. Mural jest z tych przaśnych, warsztatowo nieskomplikowanych, artystycznie bezwartościowych.

icon-blackmotiv-200

Do autorstwa tegoż przyznaje się tyleż tajemnicza co i kryjąca się pod niewiele znaczącą nazwą grupa Noworudzkich Patriotów. Nie przywiązujmy jednak do tego większego znaczenia, bowiem dziś za patriotę podaje się każdy, kto rano wcześniej wstanie i nie dręczy go wczorajszy kac. Zwłaszcza zaś młodzi absolwenci wspomnianych podstawówek i – czasami – zawodówek, choć mogę się mylić, bo tych zawodówek zdaje się nie ma.

Ta więc postępowa i patriotyczna młodzież z Nowej Rudy w tym wypadku, na kawałku wolnego muru, który dziwnym trafem przetrwał i nie legł w ruinie tak, jak zarządzana przez PO Polska, wywaliła ów mural. A na nim tacy bohaterowie jak Łupaszka, Pilecki i Inka.

mural-nowaruda-1000

Na stronie Noworudzkich Patriotów czytamy (cytuję, poprawiwszy nieco składnię i błędy):

„Ta praca to dowód naszej pamięci o Bohaterach, o których przez ponad 20 lat było cicho i byli wymazywani z pamięci, a komuniści nazywali ich mordercami… Odkłamujemy historie, promujemy patriotyzm, mamy bohaterów z których jesteśmy dumni i cały świat może nam ich zazdrościć!“

No i dobrze, niechaj i tak będzie. Ideologicznie to może nieco pokrętne, ale chociaż chłopaki mieli jakieś konkretne zajęcie. Zamiast wieczorami dymić po ulicach i chlać w parku piwo, mieli cel i pracę wymagającą jednak pewnego wysiłku, także umysłowego (skombinowanie farb, dobór kolorów itp).

Natomiast gdyby się czepiać szczegółów, to należy powiedzieć, że dość dziwne, żeby nie powiedzieć bezsensowne jest to zestawienie bohaterów uwiecznionych na noworudzkim murze.

Bo w gruncie rzeczy obok ewidentnego bandyty jakim bezdyskusyjnie był Szendzielarz Łupaszko, umieszczono bezrefleksyjnie dwójkę w sumie dość naiwnych konspiratorów, jakim byli: opętany dość niejasną ideą fix Pilecki, oraz zmanipulowana i zahukana 18-latkę Siedzikówna Inka. W sumie może to i bez znaczenia, bo jedyne czego to dowodzi, to kompletnego zaślepienia i elementarnego braju umiejętności odsiewania ziarna od plew.

Dla niedouczonego pokolenia piewców wyklętych i nieudacznych edukatorów, dodatkowo podatnych na manipulację różnych cwaniaczków i propagandystów, każdy bandyta, zabity w latach 40 lub 50-tych przez milicje, wojsko albo bezpiekę, nawet jeśli był to nie mający szczęścia kieszonkowiec z jarmarku w Piździewie, to z automatu żołnierz wyklęty i bohater.

Jeśli więc rodzinom (zakładając że pozostały), takie kuriozalne zestawienia nie przeszkadzają, to mnie tym bardziej. Nawet mnie to już nie mierzi, bo wiem, że to chwilowa moda która minie. Natomiast niezmiennie i coraz bardziej mnie śmieszy, a ponieważ mnie śmieszy to o tym pisze. Licząc, że i was rozśmieszy.