Szykuje nam się pisodżihad

wolski-150716-1100550

Lato w pełni, do jesieni równie daleko jak do rozpoczęcia domniemanego procesu pedofila arcybiskupa Wesołowskiego,  a brać pisowsko-propisowska już dzieli skórę na niedźwiedziu. Nie dalej jak przedwczoraj uciekinier z ZSL/PSL Wojciechowski, zapowiedział rozliczenie po zdobyciu władzy wymiaru sprawiedliwości za skandaliczny wyrok wydany na patriotę Kamińskiego. Minęło parę godzin a ujawnił się następny ochotnik rozliczeń.

icon-blackmotiv-200

Ów ochotnik nazywa się Marcin Wolski. Niezorientowanym w meandrach życia towarzyskiego wyjaśniam, że Wolski to taki grafoman, uważający się za pisarza i satyryka, kolega Janka Pietrzaka i podobnie jak i on żenująco mało śmieszna pierdoła.

Zacytujmy pana Wolskiego:

„Uczciwie powiem, że sytuacja w TVP interesuje mnie niczym malowanie barierek na Titanicu (…) ponieważ wiadomo, że prędzej czy później po jesiennych wyborach nie ma prawa istnieć ani ta KRRiT ani ta Telewizja w obecnym kształcie.  (…) Uważam, że jeśli PiS i Ruch Kukiza uzyskają większość konstytucyjną, nie będzie żadnego problemu z pozbyciem się takich ludzi”.

Jednak choroba władzy i syndrom permanentnego niedorżnięcia, to wyjątkowo ciężkie przypadłości, tym cięższe im w bardziej słusznym wieku jest pacjent. Na to samo doskwiera również wspomnianemu tu Pietrzakowi.

Obaj panowie cierpią niesłuchanie, że ich durnych, żenująco nie śmiesznych kawałków i dowcipasków, nie chce ani pokazywać ani drukować kompletnie nikt. Nawet organizacja taka jak TVP,  organizacja słynąca i znana z tego, iż pokazuje każdą szmatę i każdego intelektualnego niedojebka i niedorozwoja, mimo wszystko unika eksponowania wspomnianych tu panów, dochodząc do słusznego wniosku, że są jednak jakieś granice obciachu i przyzwoitości.

Nic więc dziwnego, że Wolski (i Pietrzak) zionie jadem, pluje trującą śliną i po to tylko liże dupę Kaczyńskiemu, że jak już ten (hipotetycznie) zdobędzie tę władze, to pozwoli  Wolskiemu na osobiste poderżnięcie gardeł paru woroniczowym decydentom winnym temu iż Wolski czuje się niekomfortowo.

Szykuje się nam przeto pisodżihad, organizowany przez ewidentnych przymułów czyli przygłupów, którzy tym tylko różnią się od tych debili z Arabii, że jeszcze nie biegają po ulicach w brudnych ręcznikach na łbie. Choć w tym łbie myśli wyjątkowo brudne się gnieżdżą.