Elekt Duda na widelcu dudofobicznego blogera

duda-150721-1100550

Cóż to za skandal. Najlepszy – prawdopodobnie – po Kaczyńskim prezydent Rzeczpospolitej jeszcze nie rozpoczął rządów, a już są tacy którzy ośmielają się go rozliczać. To wręcz niedopuszczalne. Nad nieszczęściem Dudy nisko się pochyla, a agresywnych krytyków niemiłosiernie chłosta między innymi Zbigniew Kuźmiuk, który kiedyś wylizywał Pawlakowi teraz z zapałem pałę liże Kaczyńskiemu, ale powiedzmy sobie szczerze, to tylko pretekst do napisania złośliwej notatki przez dudofobicznego blogera takiego jak ja.

icon-blackmotiv-200

Fakty są bolesne i jednoznaczne, bowiem tego Dudy czepiają się już za wszystko, nawet za to, że wyjechał na wakacje. Ale przecież nic dziwnego nie ma w tym, że prezydent średniego, choć coraz mniej poważnego kraju, wyjeżdża na urlop zagraniczny. Niepokoi jedynie, że bez żenady i zastanowienia płaci za usługi w euro, czyli walutą którą – biorąc pod uwagę jego deklaracje z kampanii wyborczej – szczerze powinien się brzydzić.

duda-150721-800

Więc jest to euro złe, czy może nie jest?

Pikanterii całej tej sytuacji nadaje fakt, że on, Prezydent-Polak, płacił w euro innemu Polakowi za wynajęcie wilii we Włoszech. A ten Polak-właściciel to jeszcze na dodatek nie całkiem krystaliczna postać jak donoszą wścibskie media polskojęzyczne. Więc uprawnione jest pytanie, jak PiS z tymi przestępcami ma zamiar wiarygodnie walczyć, skoro jednocześnie ich prezydent z różnymi takimi nie pierwszej świeżości osobami niejasne interesy robi?

No i ten fasadowy niby-patriotyzm.

Pal już diabli te nieszczęsne euro. Niby jest przeciwko ale jest za, ale niby też wspieranie polskiej krajowej przedsiębiorczości głosi, a patrzecie, wakacje we włoskiej Toskanii spędza. Tam te tysiące euro prezydent zostawił, zamiast powiedzmy na Pomorzu, albo na jakiś Kujawach, czy Mazurach. To jest ten patriotyzm? To chuj nie patriotyzm. Stąd więc to zaniepokojenie mediów, bo jak widać teoria z praktyką się ewidentnie mija.

duda-150721-800-2

I jeszcze jeden wątek zaczepił bym od niechcenia.

Otóż wyobraźcie sobie, że on na te wczasy do Włoch wyjechał z żoną, córką oraz … chłopakiem córki. Nie narzeczonym, tylko chłopakiem! No coś tu nie po katolicku jest. Bo może jednak wpierw ślub a dopiero potem wspólne wyjazdy?  Może wpierw „tak” przed ołtarzem, a dopiero potem bzykanko na przybasenowym kocyku. I jeszcze pewnie to bzykanko z hedonistycznym odcieniem jest, nieodpowiedzialne, nieprokreacyjne, bez poczucia misji. Nie powiem wprost owijając w bawełnę, jak takie postępowanie się nazywa, ale wierzcie mi, brzydko się nazywa. Prawdziwy i szczery katolik, za jakiego się pan elekt uważa i co usiłuje nam bez przerwy wmówić, nie powinien pozwalać na taka moralnie dwuznaczną sytuację. To się najzwyczajniej nie godzi!

A na dodatek wczoraj, już po powrocie z urlopu, pan prezydent bez żenady  bierze udział w obchodach jakiegoś jubileuszu koronacji ikony tak zwanej Matki Bożej Rychwałdzkiej i dziękuje za możliwość modlitwy o siłę i mądrość, „bo tego potrzeba, jeżeli ktoś chce naprawić Polskę„.

No, jeśli my tak tę Polskę będziemy naprawiali tak jak pan prezydent, poprzez szastanie zgubnym dla ojczyzny euro, dofinansowywanie bankrutujących Włochów zamiast bokami robiących rodaków, godzenie się na rozwiązłość, to za daleko raczej nie zajedziemy.