Jeden przeciw wszystkim? Brzmi dobrze, choć źle wróży.

jaskowiak-150721-1100550

Mimo,  że Poznań ostatnimi czasy stał się symbolem żenady i absolutnego obciachu, to działania prezydenta Jaśkowiaka, budzą jednak szacunek, dając jednocześnie nadzieję na lepszą przyszłość  i zmianę złego wizerunku tego swoją drogą sympatycznego miasta. Zasadnicze pytanie jest tylko takie, czy aby to nie słomiany ogień, który tak szybko zgaśnie jak i wybuchł.

icon-blackmotiv-200

Poznań rzeczywiście wsławił się kilkoma spektakularnymi wtopami. Wspomnę chociażby o uporczywym mobbingu i prześladowaniu Ewy Wójciak, zamieszaniu z uprawiającymi seks osłami w zoo i pewną niedorozwiniętą umysłowo panią radną z PiS, próbie nie wpuszczenia do miasta teatru Roma z obrazoburczym ponoć spektaklem Sofia de Magico, oraz – co najbardziej widowiskowe i rozsławiające Poznań – histerycznych reakcjach na przedstawienie Golgota Picnic.

Do tego dołożyć można parę innych, już mniej charakterystycznych i spektakularnych wydarzeń (ostatecznie zdarza się to w każdym mieście), jak bojkotujące pacjentów szpitale stojące na straży wartości i sumień, czy prezydent (na szczęście już ex),  biegający z baldachimem za biskupami na każdej kościelnej procesji i wszystko z uporem zamiatający pod dywan (nieszczere pozdrowienia panie Grobelny!).

Teraz nowy prezydent Jacek Jaśkowiak próbuje odwrócić nieco tę czarna poznańska kartę i próbuje zadbać o zmianę wizerunku miasta.  Zaczyna zaś od tego, co najbardziej bulwersuje nie tylko zresztą poznańską publikę. Czyli od próby uzdrowienia stosunków z butnym, nastawionym na grabież kościołem katolickim. Jest – jak donoszą media – pierwszym włodarzem dużego miasta, który ujawnia roszczenia instytucji kościelnych.

„W sobotę 13 czerwca napisał na Facebooku: 13 tys. zł miesięcznie za przejazd kolejki Maltanka, szkoła baletowa, wyrzucenie VIII LO. Słucham sobie Kaczmarskiego”. Dołączył link do piosenki Jacka Kaczmarskiego o księżach bankierach: „Bośmy bankierzy, a nie mnisi. W skrzyniach mamy skarpety, a w skarpetach monety, co się mnożą w monetach oczu”. I zapowiedział, że powstanie raport na temat finansowych roszczeń Kościoła wobec miasta”.

Tak też się stało. Raport taki powstał i dostał go już poznański arcybiskup Stanisław Gądecki, oraz redakcje lokalnych gazet.

Lista bezczelnych kościelnych żądań jest wyjątkowo długa i irytująca niczym oblicze tegoż Gądeckiego. Nie będę tu opisywał w szczegółach „oczekiwań” kościoła, bo możecie sobie to bez kłopotów znaleźć w Internecie.

Zwracam jedynie uwagę na fakt, iż rzeczywiście może to być przełom, który pokaże drogę innym prezydentom innych miast. Ich zdecydowana większość, jeśli nie wszystkie, jest dokładnie w takiej samej sytuacji jak Poznań. Tam też kościelni na chama chcą ograbić miasta z wszystkiego co się da, nawet z  nieruchomości czy gruntów, które de facto nigdy do kościoła nie należały.

To w skali Polski problem o ogromnym zasięgu i skali, mający charakter działań mafijnych,  bo organizowanych przez mafijną w istocie rzeczy strukturę.  Jaśkowiak jest więc pionierem w wypowiedzeniu wojny rozbudowanej i z ogromnymi koneksjami organizacji przestępczej.

I to jest niestety powód do zmartwienia. Bo co prawda dobrze zaczął, ale szczerze mówiąc nikt nie wie jak skończy. Jeden przeciw wszystkim? Brzmi dobrze, choć źle wróży.