Żywy przykład na to, że w Polsce każdy jełop może zostać senatorem

kogut-150724-1100550

icon-recommended-finger-80Senator Stanisław Kogut, przedstawiciel PiS jeśli by ktoś nie wiedział,  zwykł mawiać: „Jestem katolikiem i mam kręgosłup”. Niestety ten kręgosłup podtrzymuje jedynie pustą czaszkę. Gdyby nie miała od góry kudłatego dekla, byłaby zwykłym zbiornikiem na deszczówkę. 

Pan senator, to absolwent szacownej zawodówki o profilu mechanicznym, z korzeniami małopolskimi. Splot tych dwóch czynników dał nam osobowość zdecydowanie ponadprzeciętną, o gruntownej wiedzy i po małpolsku nienagannych manierach. Dlaczego tak spodobał mi się dziś ten mechnik-humanista? Ano wszystko przez wypowiedź dla Radia Kraków:

„Jak wygramy wybory, to jest cały zespół, który w uzgodnieniu z episkopatem wprowadzi takie zmiany, żeby ludzie mogli mieć dzieci“

Być może w tej zawodówce słabo wykładano logikę (myślicie, że w zawodówkach była logika?), a być może przyszły pan senator częściej bywał na wagarach niż w klasie, bo gdyby się uczył czegoś innego poza obróbką skrawaniem, to pewnie by wiedział, że in vitro po to właśnie jest, by ludzie mogli mieć dzieci. No, chyba że pomylił in vitro ze sterylizacją, czemu szczerze mówiąc nie bardzo bym się dziwił.

Poza tym jeśli wiedza pana senatora jest prawdziwa i tak głeboka jak jego przekonania, i z tego in vitro rodzą się tylko dzieci chore i poważnie upośledzone, to mam bardzo poważne podejrzenia, wręcz graniczące z pewnością, że mamusia pana sentora kiedyś musiała poddać się temu zabiegowi lub czemuś podobnemu, bo bruzda u syna Stanisława jest widoczna gołym okiem. Tych bruzd jest prawdopodobnie więcej, ale nie liczyłem.

Senator-intelektualista Kogut raczył był też użyć określenia „jak wygramy wybory…„. Nie wiem jak wam, ale mnie się wydaje, że jak te pisiesyny i pisiecóry dalej tak będą namiętnie pierdolić jako i dziś pierdolą, co to zmienią, co skasują i czego zakażą jak tylko wygrają wybory, to najprawdopodobniej jedyne co będą w stanie wygrać, to partię krykieta na przydomowym trawniku u Kaczyńskiego i to jeszcze pod warunkiem, że prezesowy kot słupków nie powywraca. Nikt bowiem normalny i mający odrobinę oleju w głowie, nie dopuści do władzy pacjentów psychiatryka chcących rozliczać lekarzy.

Jeśli zaś wam to generalnie nie przeszkadza, no to głosujcie tępaki na piździelców, na złość Platformie, tylko dlatego że zażerała się onegdaj ośmiorniczkami. Będziecie mieli w zamian takich Kogutów obżerających się kaszanką, ale czy to zasadniczo coś zmieni na lepsze, tego nie jestem pewien.

A tak w ogóle, jak się ktoś nazywa Kogut, a wygląda szczerze mówiąc jak makak na emeryturze po eksperymentach medycznych, to faktycznie musi być albo kogutem, albo debilem. Wychodzi na to jednak, że ten Kogut to debil i rosołu z niego nie będzie.

Dla wytrwałych i mało wybrednych, portret psychologiczny senatora Koguta w 2-minutowym filmie. I to by było dziś na tyle…