Facet umarł, gnidy wylazły zza pieca

kulczyk-150729-1150550

Media prawicowo katolskie i będący na ich usługach „moralne autorytety Reczpospolitej“ wprost pieją z zachwytu. Oto z tego świata zszedł krwiopijca, łajdak i złodziej, który nieprzyzwoicie wzbogacił się na okradaniu narodu polskiego czyli Jan Kulczyk. Bogu niech będa dzięki – po katolicku dodają, składając ręce do dziękczynnej modlitwy.

To z reguły te same „autorytety“ i te same publikatory, które jeszcze wczoraj chodziły do Kulczyka po prośbie, leżały na wycieraczce i lizały mu buty licząc na to,  że ten znany ze swej szczodrości i bezkonfliktowości miliarder wspomoże ich jakąś złotowką, albo nawet dwoma. Ale wielu tych zbawicieli polskości Kulczyk grzecznie odsyłam jednak z kwitkiem, bo pomysły z którymi przychodzili były skrajnie durne i beznadziejnie naiwne. Teraz ci wszycy odrzuceni i zdardzeni o świcie,  mają niepowtarzalną szansę tak zwyczajnie po polsku i po katolicku odreagować. I odreagowują. Jak na gnidy przystało.

Powinienem jeszcze napisać o Wildsteinie, tylko po co? Poza tym brzydzę się robactwem.