Czego słuchają prezydenci

obama-150816-1100550

Spotify to całkiem fajna platforma do dzielenia się muzyką. Dostrzegł to nawet Biały Dom i założył tam konto. Jako pierwszy swoimi ulubionymi kawałkami podzielił prezydent Obama, w czym nie ma ani nic dziwnego, ani tym bardziej sensacyjnego. Gdyby tak Pałac Prezydencki też założył sobie tam konto, to naturalnym pewnie by było, że pierwszy swoje muzyczne gusta ujawnił by sam duda-prezydent. Ale o tym za chwilę.

icon-blackmotiv-200Obama zamieścił na swojej playliście piosenki, których najchętniej słucha w letnie poranki i wieczory. Gust ma całkiem niezły, choć na swój sposób przewidywalny: żadnych eksperymentów, żadnych odjazdów, ot taki sobie wykoncepowany środek, klasyka w dobrym raczej stylu, choć – to moje zdanie – ze średnio jednak pasującymi do całości wykonawcami takimi jak Beyonce czy Justin Timberlake.

Jeśli chodzi o piosenki na dobry letni poranek, to na pierwszym miescu playlisty Obamy znalazła sie stara, jara i niezmiennie sympatyczna pisenka The Temptation „Ain’t too proud to beg“.

Dalej jest też całkiem nieźle, bo to między innymi preziowi dzień umilaja artyści tacy jak… Bob Marley, Coldplay, Steve Wonder, Sly and the Family Stone, czy The Rolling Stones. Lista numerków na wieczór jest już bardziej stonowana i figurują na niej hiciory firmowane miedzy innymi przez takie tuzy jak John Coltrane, Van Morrison, Al Green, Frank Sinatra czy Lauryn Hill.

No i teraz na moment krótki zatrzymajmy się przy polskim Białym Domu, choć w rzeczywistości dość szarym i ponurym Pałacu Prezydenckim.

Na pytanie o playlistę duda-prezydenta, rzeczniczka, ta dwojga zdaje się nazwisk, odpowiedziała, że prezydent to generalnie nie ma czasu na pierdoły. Potem chyba nieco się zreflektowała i zapewniła, że oczywiście w Pałacu słyszeli (gówno słyszeli wedle mnie) o inicjatywie Obamy i jego playliście i pracują nad adekwatną odpowiedzią. Kompleksowa lista piosenek z którymi pan Andrzej zaczyna i kończy pracowity dzień jest więc w przygotowaniu i zostanie opublikowana (tak, tak…) niebawem.

Biuro prasowe nie chciało zdradzić jednak żadnych szczegółów, a zwłaszcza tego, którzy artyści dostąpią zaszczytu bycia na duda-playliście, a którzy z racji może niekoniecznie piosenek, ale dyskusyjnej przeszłości i jeszcze bardziej dyskusyjnej obecnej postawy, na takiej liście raczej się nie znajdą.

W ogóle bardzo trudno jest ustalić co duda-prezydent lubi a czego nie lubi, co czyta, co słucha, co ogląda a czego unika jak ognia, ze względów estetycznych i ideowych. Udało się nam dotrzeć do jednego z krakowskich kolegów Andrzeja Dudy (dziś duda-prezydenta), który ujawnił nam, po trzecim, czy nawet czwartym dużym piwie, że co Duda słucha to on za bardzo nie wie, ale całkiem nie tak dawno, jak razem zdarzało się im wyjść na kufelek, to ów chętnie słuchał piosenki jak poniżej, a nawet się przy niej ochoczo bujał.

Nie wiem, nie potrafię ocenić wartości tej piosenki, bo nie znam się na muzyce, ale mam przeczucie takie, że jeśli playlistę pana Dudy będzie otwierała taka piosenka, to dalej może być tylko ciekawiej. a naród będzie go wielbił jeszcze bardziej. No, ale jaka muzyka tacy obywatele, a jacy obywatele taki i prezydent.

[wszystkie informacje zawarte na tej stronie mogą zawierać elementy zmyślone i nie do końca prawdziwe, albo w ogóle nieprawdziwe. Zalecana jest przeto ostrożność i czytanie ze zrozumieniem. Jeśli ten wpis ci się podobał, możesz lajknąć fanpejdż strony na Fejsbuku]