Kosmiczni idioci na wojnie z Gwiezdnymi wojnami

gwiezdne-wojny-150819-1100550

Niewinny, szczerze mówiąc, film „Gwiezdne wojny“ jest winny całkiem niezłego zamieszania. Przede wszystkim za sprawą jakiegoś do tej pory zupełnie nonejmowego posła PO, ale nie tylko. Po kolei jednak.

icon-blackmotiv-200

Wszystko zaczęło się parę dni temu, kiedy to ów kompletnie nieznany poseł Henryk Siedlaczek, złożył kompletnie bez sensu poselską interpelację w sprawie rzeczonego filmu. Zapytał ministra kultury, dlaczego to polscy widzowie mają obejrzeć nową cześć „Gwiezdnych wojen“ 25 grudnia, czyli przeszło tydzień po oficjalnej premierze przewidzianej na 16 grudnia. Argumenty posła były zaiste powalające, bowiem dowodził, że 25 grudnia to przecież święta bożego nawiedzenia i „kto wtedy chodzi do kina“?

No, ja między innymi chodzę panie pośle, jeśli tylko jest na co.

siedlaczek-150819-400
…poseł Siedliczak jest leniwym głupkiem, bo nawet nie sprawdził, że decyzję o przesunięciu premiery już podjęto, i to zanim on zainteresował się sprawą

Oczywiście poseł Siedliczak jest leniwym głupkiem, bo nawet nie sprawdził, że decyzję o przesunięciu premiery już podjęto, i to zanim on zainteresował się sprawą. Wyszedł wiec na niekumatego wała, co akurat w przypadku polskich posłów nie jest ani niczym zaskakującym, ani szczególnie dziwnym. Tak, przeciętny polski poseł, z prawa, z lewa i z centrum, to wał, przymuł i przygłup, a kto tego nie dostrzega, to też ma coś nie pokolei.

Ale w sumie cała ta historia to drobiazg, bowiem ma ona również swoje drugie, mniej znane dno, które drobiazgiem już nie jest a fragmentem większej i niepokojącej całości.

No, bo zastanówcie się, skąd to nagłe przesunięcie terminu premiery z pierwotnego terminu 25 na 18 grudnia?

Ano dlatego, że inna grupa posłów, tych od walki z ateizacją, sektami i wrogami narodu, wspierana przez inicjatywne grupy społeczne nakręcane przez biskupów, już wcześniej zauważyła fatalny termin premiery fatalnego w istocie filmu.

Wystosowała więc pisma do wszystkich świętych, w tym do ministerstwa kultury i dystrybutora, a także właścicieli kin grożąc bojkotem i blokadami), że mają natychmiast i bez szemrania zrezygnować z premiery „takiego“ filmu w dniach tak ważnych dla każdego prawdziwego Polaka.

Czytamy:

„…zwracamy się przeto do Pani Minister, aby swoimi działaniami spowodowała odwołanie terminu premiery tego wyjątkowo obrzydliwego filmu w dzień święty dla każdego Polaka. Organizowanie uroczystej premiery filmu „Gwiezdne wojny“ w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia, jest brutalnym atakiem na uczucia religijne wszystkich osób wierzących i próbą deprecjacji wielkiego święta przez zakłócenie go pokazem nieobyczajnego filmu“.

Dalej jest o tym dlaczego ów film jest „nieobyczajny“. Godzi bowiem nie tylko w uczucia religijne ale i poczucie smaku przeciętnego obywatela i katolika, bowiem „promuje tematykę z pogranicza czarnej magii oraz igra w nieodpowiedzialny sposób wizerunkiem niejakiego Jedi, kreowanego jako wcielenie boga nowej generacji“.   

Łatwo wywnioskować jaki wpływ może mieć ten film na coraz bardziej zagubione młode pokolenie Polaków.

Autorzy inicjatywy sugerują więc, że film w ogóle nie powinien być dopuszczony do dystrybucji w Polsce, z powodu wspomnianych wyżej nieobyczajnych i w istocie rzeczy bluźnierczych treści.

Inicjatorzy zaznaczają, że będą próbowali dotrzeć do pana prezydenta, by – jeśli inne zabiegi nie dadzą spodziewanego rezultatu – swoim autorytetem doprowadził on do wycofania filmu z dystrybucji. Wiecie więc już skąd ta nagła, nowa data premiery „Gwiezdnych wojen“.

No, a poseł Siedliczak myślał, że jest oryginalny!

[wszystkie informacje zawarte na tej stronie mogą zawierać elementy zmyślone i nie do końca prawdziwe, albo w ogóle nieprawdziwe. Zalecana jest przeto ostrożność i czytanie ze zrozumieniem. Jeśli ten wpis ci się podobał, możesz lajknąć fanpejdż strony na Fejsbuku]