Chrystus by się zdziwił w jakim stylu żył

jesus-150823-1100550

Lubię czaderskich biskupów i lubię ich czaderskie, mocno odlotowe myśli. Lubię przeto (na swój sposób) pana biskupa Andrzeja Czaję, który to zaapelował do pielgrzymów, którejś tam pielgrzymki, by – uwaga – nie gubili chrystusowego stylu życia.

icon-blackmotiv-200

Działo się to wszystko na niezawodnej częstochowskiej Ciemnej Dziurze, w szczycie nawiedzających masowo to miasto pielgrzymek z całej Polski, zwłaszcza tej bardziej zainfekowanej. Problem tylko w tym, co rozumieć przez ów chrystusowy styl życia.

Jeśli by przyjąć, że chodzi o styl w jakim życie swe doczesne spędzają koledzy biskupi, to nawet nie miałbym nic przeciwko temu.

Wypasiony pałacyk do zamieszkania, Audi albo Lex pod dupcię, atrakcyjna gosposia pod kołdrę do wystawiania dupci, żadnych podatków, zero pracy, częste wycieczki do Rzymu (to na prawdę miłe miasto), wczasy na Dominikanie, emerytura od państwa…, coś tam pewnie pominąłem, co nie zmienia jednak faktu, iż taki chrystusowy styl życia bardzo, ale to bardzo mi odpowiada. I pewnie tym pielgrzymom również.

Ale słyszę, że pan biskup Czaja proponuje i namawia do czegoś zupełnie innego.

Chodzi o to, by „chrześcijanie nie poddawali się współczesnym stylom świata“, by nie byli pazerni, by nie ulegali pokusie bogacenia się za wszelką cenę, by pochylali się nad ciężkim losem współbraci, by nie żyli w grzechu i unikali pychy, a także by unikali największego zagrożenia dla rozwoju duchowego jakim jest niedowiarstwo. Tego wymaga od nas Chrystus – dodaje biskup.

Jednym słowem pan biskup Czaja proponuje swoim wiernym, by żyli inaczej, niż on sam i jego koledzy żyją.

Więc jeśli swoim naiwnym współbraciom w wierze, proponuje taki właśnie styl życia, ponoć chrystusowy, no to do kurwy nędzy, jak nazwać styl w którym żywot spędzają biskupi?

Jest on też chrystusowy, czy może niekoniecznie? A jeśli niekoniecznie, to jak ten styl nazwać, jak go zdefiniować i jak przekonać wiernych, że biskupi mają najprawdopodobniej swojego własnego Chrystusa, może brata bliźniaka, i trzymają się standardów, które ów bliźniak wyznaczył.

Gubię się, przyznam szczerze, w tych kościelnych standardach i stylach.