Dubieniecki to przecież nikt. Czemu PiS się denerwuje?

dubieniecki-150824-1100550

A to pech! Zorganizowano oto zasadzkę na jednego z najsłynniejszych zięciów, męża (chyba jeszcze ciągle) najsłynniejszej damy Rzeczpospolitej, spadkobierczyni sowitego odszkodowania, którym nie chciała podzielić się z mężem, owym najsłynniejszym zięciem, prawnikiem i gangsterem. Jednym słowem zamknęli Marcina Dubienieckiego.

Zarzuty wobec Zięcia, to kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, w tym pranie brudnych pieniędzy, czyli jest grubo. Nie będę tu opisywał całej tej historii, bowiem jest ona wam pewnie doskonale znana, media od wczoraj żyją nią bardzo intensywnie.

Chcąc nie chcąc koledzy z PiS mają szyszkę w dupie. Szyszka wcale nie jest taka mała a na dodatek ma jeszcze ostre kolce.

Warszawa, 29.06.2010 - 02.07.2010. Nagranie programu Telewizji Polskiej TVP2
dla niezorientowanych i mało kumatych, Dubieniecki to ten ktoś z prawej

Bo po pierwsze Pan Marcin to ciągle jeszcze mąż pani Marty (wedle mojej wiedzy ostatnia odroczona zresztą rozprawa rozwodowa odbyła się bodaj w kwietniu) i nikogo szczególnie nie przekonuje, że to prawie „były mąż” i że z sobą nie mieszkają. Bo kto wie jak jest naprawdę i jakie interesy ich nadal łączą.

Po drugie pan Marcin, kręcił z teściem (niestety nie żyjącym już, a wiec nic już nie zezna ani niczemu nie zaprzeczy), całkiem dobre lody, zwłaszcza zaś w zakresie szeroko pojętej polityki ułaskawiania różnych szemranych raczej misiów,  z którymi pan Marcin robił lub zamierzał robić interesy. W procederze odwoławczym zdaje się uczestniczył aktywnie ówczesny prawnik pana prezydenta, czyli mecenas Duda, pech chciał, że teraz prezydent Rzeczpospolitej. Przyznacie więc, że szyszka w dupci siedzi i kłuje.

Pomijam takie drobiazgi, że po śmierci teścia cudotwórcy, zięć był namawiany do wystartowania w wyborach z ranienia PiS, i że uczestniczył w jakiś tam nie do końca mi znanych interesach partii, tak samo jednak podejrzanych jak to całe towarzystwo z Nowogrodzkiej.

A towarzystwo czując klimat, już tokuje, zaś robocza teoria na dziś jest taka, że to wszystko spisek wiadomo kogo i nagonka polityczna wiadomo na kogo.

Perfumowaniem coraz bardziej śmierdzącej atmosfery od wczorajszego popołudnia zajmują się intensywnie pisowskie wacki, stając zresztą na czubku owego wacka żeby wszystko jako tako wyglądało, choć brzmi fatalnie. Kolega Waszczykowski na przykład, pytany przez dziennikarzy o Dubienieckiego odparł bez mrugnięcia okiem,  że nie kojarzy gościa. A kiedy mu udowodniono, że to ciągle jeszcze mąż jego ukochanego do niedawna prezydenta, stwierdził z powagą dyplomaty, że faktycznie kiedyś może i znał kogoś takiego,  ale teraz już nie zna.

Inny z tuzów obwieścił, zanim ugryzł się w język i zaprzeczył, że we współpracy z pewnym biskupem, testowana jest możliwość uznania małżeństwa pani Marty za nigdy nie zawarte i w związku z tym nieważne.

Kochani to dopiero początek. Zaraz zacznie być jeszcze bardziej wesoło.

icon-blackmotiv-200

katarzyna-150824-100
kolejna piękna, Katarzyna Modrzewska, tu z już eks-mężem Arturem Borucem

Jak donoszą media, jedną z aresztowanych obok Dubienieckiego osób jest Katarzyna Modrzewska, nie tak dawno jeszcze żona polskiego bramkarza Artura Borucka. Teraz, po wyrzuceniu z łóżka Marty, to aktualna partnerka pana Marcina, także – jak się okazuje – w interesach, a nie tylko pod kołdrą. W sumie, to co nam do tego? Niech sobie pan Marcin bzyka co chce i kogo chce, acz rzeczywiście zastanawia wyjątkowa jego słabość do suchych  i z samego już wyglądu wyjątkowo wrednych suk.