Ojczyznę wolną raczył dać nam Duda

solidarnosc-150830-1100550

Ci, którzy zbudowali „Solidarność”, doprowadzili do tego, że Polska wyszła zza żelaznej kurtyny, stała się państwem suwerennym i niepodległym – tak mniej więcej powiedział w Gdańsku prezydent Duda podczas świętowania 35-lecia Solidarności. Coś emocjonalnie niestabilny ten Duda jednak.

Parę tygodni temu pan Duda z powagą wieścił, iż Polska w niewoli jest, a suwerenność to słowo, które niektórzy tylko znają ze słowników. Ci czytaci tylko, bo reszta z winy PO to wtórni analfabeci.

A tu nagle taka wolta!

Jest niepodległość i jest suwerenność! A wszystko w niecały miesiąc. To skarb nie prezydent. Popatrzcie, ledwie doszedł do władzy, od niechcenia jedynie tupnął nóżką, tak jak niegdyś nóżką tupał jego mentor, a natychmiast stał się cud. Ojczyzna nie dość, że już raczej nie jest w ruinie, to na dodatek odzyskała wolność, suwerenność i niepodległość.

„Ojczyznę wolną raczył dać nam Duda“ – tak teraz będą brzmieć nieco zmodyfikowane słowa pewnej znanej pioseneczki, o charakterze narodowo-katolickim.

Ale spokojnie to tylko pierwsze zaskoczenie. Bo jest i drugie, choć umówmy się że nico mniejszej wagi. Chodzi o pierwszą część dudziego zdania: „ci którzy zbudowali Solidarność…“.

Panie prezydencie kochany, ci co zbudowali tę Solidarność, od dawna już nie mają z nią nic wspólnego, albo w ogóle już ich nie ma. Zostali przez was (także przez pana formację), zmieszani z błotem, skopani i nazwani najgorszymi epitetami z możliwych.

Ten związek, który dziś tak ochoczo wystawia pierś po medale i zaszczyty, nie ma kompletnie nic wspólnego z tamtą prawdziwą Solidarnością, pramatką zmian, dzięki którym tacy jak Andrzej Duda mogli zostać dziś prezydentem, a tacy jak Piotr Duda mogą bezkarnie uprawiać polityczna hochsztaplerkę pod związkową przykrywką.

Więc wy wszyscy razem i do kupy, Dudy takie, srakie i owakie, jak już świętujecie, to błagam, lepiej nic nie mówcie. Dzisiejsza wasza Solidarność, to w skrócie mówiąc, chuj, dupa i kamieni kupa.

Osobiście nie znam żadnego pracownika, który nie przeklinałby Solidarności i nie wieszał na niej psów.

Z wyłączeniem oczywiście panów górników, tej nie dającej wyplenić się chorobliwej hubie, narosłej na gospodarczej tkance. Tak, to dzięki Solidarności, dalej mogą wydobywać surowiec, który rzekomo ma nam zapewnić nie tylko bezpieczeństwo energetyczne, ale uczynić z nas krainę wiecznej szczęśliwości i dostatku.

To jest ich i tylko ich związek, służący do ochrony ich wydumanych praw, i krojenia na wielką skalę nas wszystkich, dokładających chcąc nie chcąc do ichniego interesu.

Nic więc dziwnego, że wszyscy inni w dupie mają ten związek, w dupie mają rocznicę, a na dodatek z niesmakiem patrzą jak hochsztaplerzy dopisują się do historii, której już nie ma, zawłaszczając coś, co do nich nigdy nie należało.