Szumi dokoła las. Najlepiej państwowy

las-150904-1100550

Do wyborczej propagandy zaganiane są już nawet leśne dziadki. I wcale nie jest to śmieszne, mimo że do bólu absurdalne. Pomóżcie mi zrozumieć, w jaki to sposób 90-letni bez mała weteran „słusznego” tak na marginesie podziemia, stał się nagle ekspertem politycznym, szczególnie biegłym w temacie lasów państwowych?

„Prywatyzacja i sprzedaż polskich lasów to byłaby okropna tragedia i po prostu okropny grzech (…) Las był kolebką ruchów partyzanckich, był domem. Las osłaniał nas przed niemieckim okupantem”

relidzynski-150906-300
leśny…Ryszard Relidzyński były partyzant AK.

Tak  mówi Ryszard Relidzyński, zagoniony do propagandowej roboty były partyzant AK. Nie wiem gdzie oni znaleźli tego człowieka, ale politowanie i niesmak budzi fakt, że lekko już zagubiony w otaczającej go rzeczywistości dziadzio, na wszelki wypadek odziany w mundur, musi opowiadać na rozkaz tak piramidalne bzdury. To wyjątkowo głupie i skrajnie nieporadne.

Tym bardziej, że temat lasów jest sztucznie wykreowany i na maksa zmanipulowany przez PiS i łażące na ich pasku pisowskie media, a historia ta po raz kolejny to tylko potwierdza.

Nakręcony niczym pozytywka weteran bez przeszkód tymczasem wygłasza kolejne tyrady.

„Jeśli jest projekt żeby zniszczyć środowisko lasów w Polsce, żeby lasy sprzedać to jest to byłaby okropna tragedia i byłby to po prostu okropny grzech. (…) oni sprzedali już kawały ziemi polskiej. Sprzedali nasze zakłady, fabryki, banki..“

No, to taka jest właśnie mniej więcej piosenka, nudna niczym partyzancka ballada. Politowania godna historia.

Ale teraz spójrzmy na problem z nieco innej strony, tak po naszemu, tabloidowemu.

Bo Drodzy Bywalcy, chodzi pewnie o to, że jak już te lasy państwowe Platfusy pokasują, czyli sprywatyzują na amen, to gdzie do kurwy nędzy będzie się ukrywała przyszła propisowska i patriotyczna partyzantka, walcząca o wolność, niepodległość i demokrację (choć akurat o tą niekoniecznie)?

Przecież za rok, dwa, góra trzy PiS dostanie w dupę, przegra wszystko co jest do przegrania plus to co jest do wygrania, rozpadnie się, rozleci a może nawet zostanie zdelegalizowany i wtedy te lasy niesprywatyzowane, czyli państwowe, przydadza się jak nic. Tak jak i te zakopane w głuszy steny i granaty, o których kombatant Relidzyński wie, ale czego na razie nie ujawni, bo za wcześnie i nikt jeszcze nie ogłosił godziny W.

To jest ten istotny z punktu wiedzenia narodu problem. Bo państwowego to za bardzo nikt nie pilnuje i nikt nie potrafi ogarnąć, ale z prywatnym jest już inaczej. Przyjdzie właściciel z ochroniarzem, poszczuje psami i każe spierdalać z lasu w te pędy. Partyzantka więc jak szybko powstała, tak szybko zostanie rozgoniona. Chrońmy przeto te lasy państowe, chrońmy przyszłość i tradycje polskiej partyzantki niepodległościowej.