Czorsztyn. Dzisiejsza stolica katolickiej Polski

czorsztyn-150905-1100550

Dzisiejsza prywatna uroczystość pogrzebowa wybitnego syna kościoła arcybiskupa Józefa Wesołowskiego w małopolskim Czorsztynie, to wielkie wydarzenie. Miejscowe koniki handlują nawet miejscówkami przy płocie cmentarza, skąd lepiej można oglądać kondukt i gości, których wielu podkreśla, że uczestniczenie w „pogrzebie brata Józefa“ to dla nich zaszczyt i honor.

Wedle niestety niepotwierdzonych informacji, na uroczystości pogrzebowe jednego z najwybitniejszych w Watykanie pedofilii, przyjechała nieliczna, ale starannie wyselekcjonowana delagacja innych watykańskich pedofilii. Selekcja była ostra, bo miejsca na cmentarzu mało a chętnych bez liku. Gdyby tak ich wszystkich chcieć dopuścić do uroczystości pożegnania „brata Józefa“, to Watykan musiałby wynająć przynajmniej dwa Airbusy 380, a kto wie czy jeszcze specjalny pociąg by się nie przydał.

 „Przedwcześnie zmarłego, wybitnego syna kościoła“ w imieniu pogrążonych w żalu współbraci, będzie żegnał biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej Jan Szkodoń.

Nie zabraknie wyrazów empatii i uznania dla dorobku zmarłego, bo przecież – jak nam wyjaśniono – arcybiskupowi Wesołowskiemu nic nie udowodniono, a w związku z tym w myśl prawa, nawet tego świeckiego, jest on (był) człowiekiem niewinnym, a wszelkie próby przypisywanie mu jakichkolwiek wyimaginowanych grzechów, jest w tej sytuacji nieuprawnione i wysoce niestosowne. Jemu należy się szacunek.

Czyli jesteśmy w domu, pana.

Aby zneutralizować i wyeliminować wszelkie ewentualne próby opluwania nad trumną zaszczytnego truchła przez elementy wrogie kościołowi i destabilizacji tym samym podniosłej atmosfery, specjalnie wynajęte bojówki, podjęły skuteczną próbę zastraszenia Fundacji „Nie lękajcie się”. To ci, którzy pomagają ofiarom księży pedofilów. Chcieli w milczeniu zaprotestować i przeciwstawić się bezczynności polskich biskupów wobec coraz bardziej palącego problemu pedofilii, także w polskim kościele.

Niestety fala pogróżek w ostatnich kilku godzinach, zmusiła członków Fundacji do rezygnacji z protestu. Grożono im spaleniem siedziby, spaleniem samochodów, ciężkim pobiciem lub nawet śmiercią, jeśli tylko pojawią się w Czorsztynie. Poza tym, umówmy się, to jest zwykłe chamstwo i przejaw wyjątkowej agresji, obciażać polski, zwiazany tak mocno z tradycją narodu kosciół o pedofilskie praktyki. I to jeszcze – podkreślam – na pogrzebie wybitnego biskupa, którego obrzucono błotem, a któremu – po raz wtóry z uporem przypominam – nic nie udowodniono i żaden sąd go nie skazał.