Mało brakowało a nie mielibyśmy prezydenta

Wczorajsza wypowiedź Duda-Prezydenta podczas spotkania z dziennikarską polonią mogła mieć – poza niesmakiem jaki miała – zupełnie niespodziewane konsekwencje. Wszystko na nieszczęście rozeszło się po kościach, ale przez moment było groźnie.

Rzecz w tym, że wspomniany prezydent, jak już się z tymi żurnalistami spotkał (dla jasności: było też spotkanie z polonią, gdzie średnia wieku uczestników, to mniej więcej suma lat pana prezydenta i małżonki), to wygłosił zdanie które zabrzmiało niczym zawoalowana prośba o przyznanie azylu politycznego.

„Ja nie mam dzisiaj odwagi powiedzieć: wracajcie do kraju. Czy jest więcej miejsc pracy, czy łatwiej prowadzić działalność gospodarczą, czy obciążenia są mniejsze? Ja tych zmian nie widzę. Polski rozwój jest głównie w statystykach. Powiem wam, że ja sam nie mam odwagi wracać do tego kraju“

W kuluarach sytuacja stała się jeszcze bardziej gorąca, bowiem zaraz po wystąpieniu Andrzej Duda, oznajmił zaskoczonym współpracownikom, że pierdoli to wszystko i zostaje w Londynie. Wybiera emigrację, tak jak jego tułający się po świecie w poszukiwania chleba rodacy.

Stojący obok gospodarz spotkania i gastronom w jednym, który wszystko sponsorował, natychmiast zaoferował panu Andrzejowi miejsce na zmywaku w swojej knajpie, i to od ręki, jednak w mig z propozycji się wycofał. Zrozumiał bowiem, że mogła to być mało jednak atrakcyjna propozycja, zwłaszcza że obok gary by myli pewien Senegalczyk wyznania muslim, oraz Palestyńczyk, nie dość że też muslim to jeszcze gej. Polak i chrześcijanin pełną gębą, mógłby w takiej sytuacji czuć się mało komfortowo. A to na dodatek jeszcze prezydent a nie jakis wał spod Wąchocka. Ten wariant wiec odpadał.

O wiele lepsza była propozycja przyjęcia stanowiska baristy w Starbucksie (pan-prez za młodych lat takie rzeczy czynił), ale do konkretów nie doszło, bo zainterweniował minister Szczerski. Kazał knajpiarzowi spierdalać, a sam wziął prezia na słówko. Skończyło się tym, że Duda jednak wraca nam do kraju, a przykry epizod emigracyjny, będzie tylko przykrym epizodem, do szybkiego wymazania z pamięci i oficjalnego życiorysu.

A tak swoją drogą ten knajpiarz to miał łeb. Gdyby się rakiem nie wycofał, mógły zrobić jeden z najlepszych interesów w swoim życiu. Wyobrażacie sobie bowiem jakie tłumy waliłyby do tej knajpy, gdzie na zmywaku stoi prezydent Najjaśniejszej Rzeczpospolitej? A poza tym jest w tym również jakaś historyczna logika. Polska zniewolona i zrujnowana, prezydent przeto winien być na uchodźstwie i najlepiej właśnie w Londynie jak nakazuje tradycja.

Advertisements

Opublikował/a

Wszystkie opisywane tu wydarzenia są jedynie wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

4 thoughts on “Mało brakowało a nie mielibyśmy prezydenta

  1. Generalnie żadna praca nie hańbi, a zmywak jest w końcu nieodzownym elementem łańcucha pokarmowego, więc de facto rola prezydenta tylko by wzrosła. Poza tym prezydent nie chce uchodźców w Polsce a nie w jUKeju, więc sąsiedztwo Senegalczyka i Pakistańczyka trzy zlewach jedynie podkreśli skuteczność polityki Andrzeja Dudy (w końcu nie obaj nie trafili do kraju).

    A czy pan Andrzej zrobiłby dobry interes? Raczej nie. Prezydent któregoś dnia zawinąłby manatki i poszedł na kilkuletni urlop. Zakładając, że w ogóle dał by sobie radę na zmywaku.

  2. Wielce Szanowny Jahu – Redaktorze Naczelny etc.etc.etc. !!!! Pani Kopacz – premier zresztą, zapewniła publiczność, że naeo-Prezydent wróci do kraju, bo ma tu wypasioną posadę i nie należy go posądzać o to, że będzie serwował piwo w londyńskim pubie.Nie ma żadnych podstaw aby nie wierzyć pani Premier, mimo, że jej ewentualna następczyni klnie się na wszystkie świętości, że każde słowo pani Kopacz, to kłamstwo i obłuda. Będziemy zatem mieli sprawdzian , która z nich łże.Tak na marginesie – pan A.Duda zachował się zagranicami kraju, jak ta łajza a nie dyplomata. Bo pokaz mi Jahu taki inny kraj na świecie, gdzie tamtejszy prezydent wyjeżdżał by specjalnie za granicę aby pluć na własny kraj, którego jest niestety „prezydentem”. Nic innego w istocie rzeczy z tych prezydenckich wypadów nie wynika, bo pokaz mi Szanowny Redaktorze – jakiś dokument, jakąś umowę międzynarodową, którą by neo-prezydent podpisał z prezydentem Niemiec, albo premierem W.Brytanii. NIC – NUL – KOMPLETNE ZERO a nawet dwa zera. Mówią, że dwa zera, to już coś znaczy. Przejechał się neo-prezydent za NASZE pieniądze i opluł kraj, którego jest konstytucyjnym przedstawicielem. Tego by nie wymyślił nawet Orwell. Takie czasy – tacy ludzie pchają się do koryta ! Nie brałem udziału w II turze wyborów prezydenckich, bo o panu Dudzie myślałem to co myślę, a pan Komorowski wymyślił sobie durne referendum, ratując się przed muzykantem Kukizem. Na szczęście w nieszczęsciu POLACY właściwie ocenili sprawę. A pomyłka w wyborze aktualnego prezydenta da się nam jeszcze we znaki. Costa ludzie chcieli to macie – i skumbria w tomacie, jak pisał mistrz K.I.Gałczyński.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s