Nie ma to jak impreza nie za swoje

krakow-150917-1100550

Nie jest już żadną tajemnicą, że tak zwane Światowe Dni Młodzieży, będą kosztować przynajmniej 200 baniek, albo i więcej. W zasadzie to od razu można złożyć że więcej, bo niby dlaczego mają kosztować mniej?

Rozumiecie to? 200 milionów, tylko po to, żeby do Krakowa mogło przyjechać ileś tam setek tysięcy młodych (zazwyczaj) ludzi. Pośpiewają sobie głupawo nabożne piosneczki, poczynią wymagany znak krzyża nieskończoną ilość razy, pomachają łapkami, a przy okazji zdrowo popiją (prohibicja to ściema), a jak się da (a da się wszystko) to ci i owi pobzykają się radośnie i nabożnie gdzieś w krzakach. Wszystko niczym na standardowej pielgrzymce, tylko na dużo większą skalę.

Być może zobaczą też papę, jak będą trzeźwi, bo papa ponoć przyjedzie by pokazać się na pieć minut. Wygłosi jakiś kolejny z dupy wzięty komunał, albo nawet dwa, a potem dupę tę zabierze w troki i uleci tak samo szybko jak przyleciał, problem Dni Młodzieży zostawiając nam.

Kościół jest oburzony sprowadzaniem dyskusji o Dniach do kwestii finansowych.

Dziwisz, gospodarz tego burdelu, mówi, że są na świecie państwa dużo biedniesze od Polski, a mimo tego tam nikt nie pyta o koszty (i dlatego są biedni). Bo jeśli są sprawy ważne, epokowego i ponadczasowe, to o koszty nie należy pytać, tylko je ponosić.

W Polsce jest inaczej i biskupa strasznie ten fakt smuci. Poza tym, w ogóle odcina się od kwestii kosztów, bo te – jak mówi – leżą głównie po stronie miasta, i to miasto jest ich generatorem i ciągle coś wymyśla. My – dodaje – ponosimy wszystkie wydatki związane z organizacją części religijnych, choć pan kardynał nie chciał zdradzić co to za koszty i jakiej wysokości.

„Od początku powtarzamy, że chcemy tak zorganizować uroczystości, by kosztowały jak najmniej i by nie obciążać miasta ani państwa. Ale jeśli w planach jest przygotowanie np. dróg, to są to kwestie, za które odpowiadają samorządy”

Tylko kto na te drogi naciskał? Od miesięcy bowiem, on i jego kościół wiercą dziurę w brzuchu władzom, żeby było odpowiednio godnie, bo cały świat będzie na nas patrzył. Mają być przeto te nowe drogi dojazdowe, nowa infrastruktura handlowa, odpowiednia ochrona i zabezpieczenia, nagłośnienie, odpowiednia infrastruktura telekomunikacyjna, a wszystko to nie z pieniędzy kościelnych bynajmniej, tylko z publicznych. A… i oczywiście miasto będzie musiało jeszcze za swoje posprzątać potem ten burdel, bo to co prawda impreza kościelna, ale teran jak najbardziej ich, czyli miasta.

Tak to mniej więcej i w duzym skrócie wygląda i trzeba przyznać jedno: świetenie im wychodzi organizacja imprez nie za swoje.

I jeśli prawdą jest, że „Polska w ruinie“, to z pewnością przez takich chujów jak Dziwisz i spółka.