Zasoby z muzeum figur woskowych

Anna Maria Anders

Przeciętna, jeśli nie marna piosenkarka rewiowa Irena Jarosewycz, w 1944 roku uwiodła dupowatego raczej generała Andersa. Generał jej imponował, bo był generałem i miał służbowe auto, którym lubiła wozić dupę. A tę miała nie od parady.

Jak mówią źródła, „parowała seksem”, więc w tri miga owinęła sobie zaczadzonego generała wokół małego palca (rzucając po drodze męża niejakiego Boruckiego, a w zasadzie Gottlieba, też szansonistę). Z tego właśnie związku po wojnie rodzi się córka Anna Maria, która teraz będzie twarzą PiS w Warszawie, walcząc o parlamentarny mandat.

Nie wiem jak głębokie wykopaliska prowadzi PiS, ale musi to być przedsięwzięcie zakrojone na szeroką skalę. W efekcie bowiem na powierzchnię wydobywane są różne starocie i tak spróchniałe zabytki jak owa Andersówna.

Śmiem twierdzić, że jeśli domniemany syn Wojtyły by naprawdę istniał, to PiS by nie spoczął, by go odszukać i skłonić groźbą, prośbą lub szantażem do kandydowania w ich imieniu.

Z Andersówną jest taki jednak problem, że na co dzień mieszka w Ameryce, do Polski wpada raz na ruski kwartał, a obywatelstwo ma dopiero od roku i to nie dlatego że chciała, tylko że jej pewnie na siłę wciśnięto. Nie ma też tu zameldowania, a jak przyjeżdża, to zatrzymuje się w hotelu.

Na dodatek zupełnie nie chwyta polskiej rzeczywistości i podejrzewać można, że tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia z jakiej listy kandyduje i jaką partię w tych wyborach reprezentuje.

Jedyne co była w stanie wydukać na temat naszej rzeczywistości, to deklaracja, że podoba się jej prezydent Duda, bo zaprosił ją na inaugurację swojej prezydentury. Taki miły i młody człowiek z niego, takie ciacho do schrupania, że hej!

Z tego też powodu zgodziła się kandydować, bo wcześniej „urabiał“ ją też na wszelkie sposoby Rychu Czarnecki (tak, tak 65 latki też miewają drugą młodość). Mówi też, że Polska jest wolnym krajem, czyli nie wie co mówi, bo stoi to w jawnej sprzeczności ze stanowiskiem jej mocodawców. Rodzi się więc zasadne pytanie (a w zasadzie watpliwość), dlaczego pani Andersówna chce startować w wyborach w Polsce? To przecież kraj zniewolony, półkolonia Rosji i Niemiec, rządzona przez agenturę i esbeków pospołu z wsiowymi.

Nie pamiętam też, by czymś szczególnym tej Polsce się przysłużyła, no, ale to w sumie drobiazg, bo iluż to jest posłów i senatorów, których jedyną zasługą jest to, że zaliczyli jednak podstawówkę i jak o tako nauczyli się pisać. Stąd w miarę sprawnie wychodzi im podpisywanie się na sejmowej liście płac. Stawiamy przeto na Annę Marię Anders, tak jak kiedyś stawialiśmy na Tolka Banana.