Fascynująca magia cyfr

sukces-150922-1100550

Z tym zaufaniem to jest jakoś tak dziwnie i mało przekonywająco, bo przecież 35-procentowe zaufanie do prezydenta Dudy,  to marnie jest bardzo i chwalić się nie ma czym. Co prawda prawicowe media wynik ów starają się podkolorować  i nadać mu moc której nie ma, bo opatrują słowem „aż”, ale nie ulegajmy złudzeniom, dużo odpowiedniejsze było by tu słowo „tylko”.

Prezydent z marzeń i snów, wymodlony i wymiędlony, a procentów tyle co marny likier wiśniowy. A przecież gość o tej porze winien już mieć moc porządnej śliwowicy i te 70 procentów w ogóle z licznika nie powinno schodzić.  Tyle bowiem miał na starcie prezydentury Komorowski i w zasadzie każdy inny prezydent.

Więc koledzy prawacy, nie ma się czym chwalić i nie ma co się egzaltować tym pozornym liderowaniem. To raczej dowód na to, że Duduś daje dupska równo i początki ma najgorsze z możliwych. Ciszej przeto nad tą trumną.

A na dodatek jeszcze na plecach czuć oddech (mam nadzieję że chociaż nieświeży) owego eks prezydenta Komorowskiego. Jeno patrzeć jak Duda przez tego Komorka zostanie wydymany. I kto wtedy będzie miał największy ból dupy? Wbrew pozorom nie ów Duda, tylko wy  Prawdziwi Polacy.

Ale to nie koniec, bo inny dramat rozgrywa się tuż za miedzą.

Otóż wyobraźcie sobie, że na trzecim miejscu w tym rankingu zaufania jest pani premier Ewa Kopacz, dość wyraźnie wyprzedzając inną pani premier (choć wirtualną) Beatę Szydło. Tu prawicowe media nie piszą,  że Kopacz ma „aż” 27 procent, tylko kwitują to słowem „zaledwie”.

Dla równowagi,  wspomniana i przegrana Szydło ma oczywiście  „aż” 23 punkty. Na tej samej zasadzie prezes Kaczyński uzbierał „aż” 17 procencików, a szansonista Kukiz jakimś cudem uciułał „tylko” i „zaledwie” procentów 20.

Magia cyfr i liczb jest fascynująca. Zwłaszcza gdy za ich interpretację zabiera się prawica.