Nie wiem co wciąga Hołowczyc, ale odlatuje koncertowo

holowczyc-151009-1100550

Ponoć  Krzysztof Hołowczyc od lat kojarzony jest z Platformą Obywatelską… No nie wiem, ale mnie Hołowczyc kojarzy się ze wszystkim tylko nie z Platformą. Przede wszystkim kojarzy mi się z dość nieudacznym per saldo kierowcą rajdowym, który dzięki zabiegom marketingowym skutecznie wmówił nam wszystkim, że  jest świetny.

To też jeden z wielu ostatnimi czasy przypadków nawróconych nawiedzeńców, którzy odkryli, że w boga wierzyli od zawsze, tylko nie wierzyli, że kiedyś w niego uwierzą.

To też jeden z tych celebrytów, który uważa, że publiczną drogą może popierdalać  dwieście na godzinę i to nie on jest idiotą tylko policjanci którzy ośmielili się go zatrzymać i bezzasadnie domagali sie od niego mandatu. No chuje po prostu! No więc z tego jest znany ów znany.

 

Mistrz bije się w piersi

A wspominam o nim dlatego, że jakie by te jego związki z Platformą nie były, to nagle gorąco od tych związków się odżegnuje.  Oczywiście termin tego bicia się w piersi i obietnicy pokuty jest absolutnie przypadkowy i nie ma nic wspólnego ze zbliżającymi się wyborami.

Poza tym przez te kilka lat letniego w sumie zaangażowania się w politykę, Hołowczyc zrozumiał, że ta polityka – zwłaszcza w wykonaniu obecnej ekipy – jest gówniana i brudna i on jako człowiek prawy i jasnych zasad, nie może tego akceptować i firmować własnym nazwiskiem. Insza inszość jest jeszcze taka, że zaczął popierać PO, ponieważ chciał „pomóc prawicy”, zaś wyszło na to, że zamiast prawicy musi popierać liberałów, a może nawet lewicę, a no to jego zgody nie ma.

Czyli co, wszystko stracone?

Niekoniecznie! Tak mówi ten Hołowczyc:

„…wierzę, że wkrótce nadejdzie czas ludzi spełnionych zawodowo, społecznie akceptowanych i to oni wkroczą szerzej do polityki”.

Oczywiście ten czas który nadejdzie to określenie zupełnie przypadkowe, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, a jeśli ktoś łączy to sobie z wyborami, to czyni to złośliwe i w sposób absolutnie nieuprawniony, z zamiarem poczynienia szkód w nienagannym raczej wizerunku pana Hołowczyca.

Jednocześnie też zapewniam (a prominentne pisiaki to potwierdzają),  że nie jest prawdą jakoby w zamian za poparcie PiSu, Beata Szydło obiecała, iż po 25 października Hołowczyc będzie wygrywał wszystkie możliwe rajdy,  zwłaszcza te organizowane w Ojczyźnie. Bo Beata Szydło co prawda obiecuje wiele, na prawo i lewo i na ślepo, ale na rajdach to się kompletnie nie zna i coś takiego obiecać po prostu nie mogła.

Łamigłówka

Interesującym też może być rozwiązanie takiej mianowicie łamigłówki, kim są owi wspomniani przez pana Krzysztofa „ludzie spełnieni zawodowo i społecznie akceptowalni”.

Czy w pojęciu tym mieści się pan Macierewicz? Bo to niewątpliwie człowiek prawy obsesyjnie (ta jednostka chorobowa ma nawet swoją nazwę)  i na pewno społecznie akceptowalny, tylko nie wiem czy zawodowo spełniony.

Albo Mariusz Kamiński, też człowiek bezdyskusyjnie prawy i uczciwy do bólu i to nic,  że wisi na mim wyrok bezwzględnej 3-letniej odsiadki za czyny kryminalne.

Albo pan Bierecki? Zawodowo spełniony? A i owszem! Prawy do bólu? Prawy, choć  lewiznę uprawia na potęgę. Ulubione jego zajęcie to SKOK na kasę.

Czy mam wymieniać dalej owych „ludzi spełnionych zawodowo, społecznie akceptowanych” którzy wkroczą zaraz szerzej do polityki? Czy mam dalej dowodzić,  kim jest pan Krzysztof Hołowczyc?