Kościół rodziną mocny, choć przykłady nie najlepsze

Tak zwany Jan Paweł II, znany niektórym jako Wojtyła, chętnie udzielał różnych rad, które dziś bez względu na ich wartość, uznawane są za intelektualne objawienie. Wspomina się nawet o jakimś testamencie, ale umówmy się, testament niesie za sobą konkretne, materialne zazwyczaj wartości, nie zaś tylko niby intelektualny bełkot.

W każdym razie na okoliczność watykańskiej nasiadówki purpuratów, którzy z uporem radzą nad tym co ich jako singli kompletnie nie dotyczy, te i owe katomanipulatory przypominają o radach jakie miał ów Wojtyła dla rodzin, by te stały się bardziej doskonałe.

To na swój sposób fascynujące.

Wedle recepty doktora Wojtyły, by rodzina była szczęśliwa, potrzebne są trzy rzeczy. Musi z nią koniecznie mieszkać Chrystus, musi zawsze pod ręką być różaniec, oraz muszą się bzykać tylko i wyłącznie dla życia a nie dla przyjemności, bo przyjemność to grzech i pójście na zatracenie.

Tyle w duży skrócie miał do powiedzenia na temat rodziny nasz szanowny nieboszczyk.

I nawet bym się szczególnie tym bełkotem nie zajmował, gdyby nie pewien cytat z mistrza, który przypadkiem przy tej okazji wpadł mi w oko. Mówił Wojtyła:

„Jedynym źródłem miłości małżeńskiej jest Jezus Chrystus, nieustannie obecny w sakramencie małżeństwa. Tak wielki jest ten sakrament! I małżonkowie mogą być pewni, że wraz z nim otrzymują siłę płynącą od Boga oraz łaskę, która będzie im towarzyszyła przez całe życie; tę rękojmię daje im wiara.“

To bardzo kontrowersyjna myśl, i wyjątkowo zabawna. Bo ja – ale sądzę, że nie tylko ja – za chuja pojąć nie mogę, jak przykładem miłości małżeńskiej i jej źródłem, może być facet taki jak Jezus.

To przecież był patologiczny lekkoduch i birbant, który nigdy nie dorobił się dzieci (przynajmniej oficjalnie), ba, być może nawet nigdy nie dorobił się stałej partnerki, bowiem teorie z Marią Magdaleną są tylko teoriami i naukowcy wcale nie są zgodni że to ona była jego żoną.

Owszem, pewnie ją posuwał, ale czy oznacza to, iż się z nią ożenił?

W każdym razie żonaty czy też nie (raczej jednak patologiczny singiel), gość skakał z kwiatuszka na kwiatek, bzykał co popadło, w tym – jak się sądzi – kolegów, których potem dla niepoznaki nazwano apostołami. Jakiś dziwny i nie do końca jasny związek łączył go też z niejakim Sejanem, przyjacielem cesarza Tyberiusza i dowódcą jego pretoriańskich kohort.

Sorry, ale czy bezdzietny, pewnie biseksualny i niestabilny uczuciowo, niedojrzały psychicznie (bo niby skąd te religijne odloty) gość, może być przykładem i punktem odniesienia dla dzisiejszych rodzin? Czy dla mame i tate może być inspiracją i źródłem miłości małżeńskiej? No, nie może!

Więc coś się temu Wojtyle pomieszało, choć mówił to w czasie, kiedy jeszcze był sprawnym gościem a nie napędzanym przez baterie alkaliczne obwoźnym świątkiem. W każdym razie ta rodzina strasznie Wojtyle siedziała w głowie, a w swoim długim i na swój sposób szczęśliwym życiu, sam w tym kierunku coś kombinował, ale to temat na inną notatkę, która pewnie już wkrótce.

Advertisements

Opublikował/a

Wszystkie opisywane tu wydarzenia są jedynie wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

7 thoughts on “Kościół rodziną mocny, choć przykłady nie najlepsze

  1. Drogi Gospodarzu:)
    Jak Ciebie ” namierzy ” ten wariat od ” obrazy uczuć religijnych ” – Nowak, to masz przechlapane na kilka pokoleń do przodu:) A jak trafisz na taki sąd – jak sędziowie Trybunału Konstytucyjnego – to dodatkowo współczuję:)
    Skoro małżeństwo jest tak wielkim ” sakramentem „, świętością… to na kiego człona, siebie jej – dobrowolnie – pozbawiają? Kompletny brak logiki w tym widzę:)
    Co mogą wiedzieć o małżeństwie – bezżenne staruchy ?
    Pozdrawiam
    Stanisław

  2. W tym dziwnym kraju najwięcej o sprawach prawią ci najmniej doświadczeni. I żeby było śmieszniej, robią za wszelkiej maści ałtorytety, które brak intelektu zawsze przykryją cudzą świętością.

  3. Swięty Wojtyłał – co Polskę konkordatem wykiwał !!!
    Sam święty Wojtyłał Polskę wydymał !!!

  4. Za tę Ostatnią Wieczerzę pójdziesz Jahu do pudła już niedługo bo po 25 października, to po pierwsze. Po drugie, co masz osobiście do tego nieszczęsnego Jezusa? Jaką zrobił Ci krzywdę hm…?
    Nieustająco 🙂

    1. Ja do niego Cheroneo nic nie mam. Ja go nawet lubię bo był nieszablonowy, myslę że trochę lewak, troche świntuch, trochę przy okazji miał szcześcia, bo nie każdy wieszany w tamtym czasie na krzyżu (a było ich, było…) stawał się bogiem. Generalnie więc powiem tak: ja nie ma problemu z Jezusem, ja mam wielki problem z jego wyznawcami. Też nieustajaco… 🙂

  5. Pan Wojtyła, ksywka, nr, urwany z księżyca itd. pozostał w całości, co do jednego atomu na ziemi, na tej ziemi. Zrobił natomiast w karola miliony ludzi, bo obiecał im po śmierci niebo. Ludzie jak to ludzie, łykają wszystko co tylko kto im coś poda do łykania.
    To może być bajka o pingwinach, film pt. zabili go i uciekł, książka – opowieści biblijne, czy jakiś inny awatar.
    Gdy nieprzerwanie ludziom rzeczywistość regularni jasnowidze zaginają w fikcję, nie ma się co dziwić, że w większości odbija nam szajba.
    A nasz trybunał konstytucyjny: czyżby nie udał się w podróż na Marsa?

  6. Ja z żadnym „dzizasem” nie mam problemu, a to dlatego, że nikt taki po prostu nie istniał.
    Zadne niezależne źródła historyczne nigdy nie podwierdziły istnienia tego osobnika.
    Nawet jeden z watykańskich głównych pasożytów przyznał:
    „… Nie mogę wyjść ze zdumienia, gdy myślę, ile dla nas, dla kościoła – zarobiła głupiutka bajeczka o Jezusie.”
    /papież Leon X (1475 – 1521)/

    ps.
    Według badań archeologicznych i innych dociekań Jezusów w tamtych czasach było od cholery. Podobnie jak dziś w Meksyku, na Filipinach, w Ameryce środkowej i południowej.
    Sami jego wyznawcy nie potrafią udowodnić, czy w ogóle ktoś taki, jak ten opisywany w ich „świętej książce” istniał.
    Twierdzić, a udowodnić to spora różnica i dlatego codziennie z ich ust słychać „…oto wielka tajemnica wiary.”

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s