Takie mecze i tacy prezydenci trafiają się raz na 1000 lat

duda-nameczu-151013-1100550

Jako Polak-nie-Polak, znany z tego, że nieznany, jakoś nie potrafię docenić epokowego triumfu narodowej drużyny piłkarskiej. I powiem szczerze, że źle się z tym zwycięstwem czuję, bo to oznacza, że znów wagon pieniędzy zostanie wyrzucony w błoto, po to tylko, by parunastu półgłówków miało na żel, nowe dziary i Porsche Cayenne konieczne w dyzlu.

Wczoraj w dniu powszechnej narodowej euforii (dziwię się, że pierwszy kibol RP nie ogłosił dnia wolnego od pracy), niezliczoną ilość razy chcąc nie chcąc, wysłuchiwać musiałem przeróżnych mądrości wygadywanych przez „naszych ukochanych chłopców“ i być może dzięki temu lepiej zrozumiałem czemu kopanie piłki jest jedynym zajęciem jakiemu są oni w stanie sprostać. Przynajmniej zdecydowana większość z nich.

No, ale z drugiej strony nikt nie oczekuje od piłkarza świadectwa dojrzałości, ani nawet umiejętności płynnego czytania, wystarczy że rozróżnia cyferki na kontrakcie. Zasada jest prosta: im jest ich więcej, tym lepiej.

I to jest w sumie możliwie krótka recenzja całego tego niedzielnego meczu i jego znaczenia dla niepodległości Polski.

Niestety, awans jest o tyle przykrym wydarzeniem, że będzie wkrótce generował kolejne koszty, a sądze – nie jestem pewnie osamotniony w przekonaniu – że jest przynajmniej 28 sposobów lepszego wydania tych pieniędzy.

Tyle o rzeczach smutnych.

Nie zapominajmy jednak, że nawet na pogrzebie zdarzają chwile, kiedy można się pośmiać.

Tak więc wczoraj, kiedy wzwód nieco odpuścił i fujarki przynajmniej na chwilę poopadały, pojawił się nowy, dość zabawny wątek, który nadał wydarzeniu na stadionie narodowym pewnej niezamierzonej, absurdalnej atrakcyjności.

Otóż prawicowi publicyści przy wtórze co bardziej patriotycznego internetowego elektoratu, zaatakowali telewizję Polsat, że w czasie transmisji… za mało pokazywała pana prezydenta Dudę.

Pierwszy kibol RP został w telewizorze pokazany tylko dwa razy, co uznano za skandal i niedopuszczalną manifestację polityczną, a nawet obrazę majestatu prezydenta.

janecki-151013-300
Stanisław Janecki. Facet w przydużej peruce

„Żeby po końcowym gwizdku Polsat nie pokazał cieszącego się na trybunach prezydenta, ktokolwiek nim jest, to kompletny syf i żenada” – ogłosił publicysta wPolityce Stanisław Janecki. To ten taki niewysoki gość z farbowaną zazwyczaj bródką, chodzący nonstop w nieco za dużej na niego peruce. Ów najbardziej atakował Polsat, bo ci permanentnie go do siebie nie zapraszają, co dla ambitnego nadzwyczaj Janeckiego jest niedopuszczalnym ignorowaniem jego osoby.

Ale co tam Janecki… Są też tacy, którzy za świństwo zrobione prezydentowi, chcą rozwiązywać swoje umowy z Polsatem. Dlaczego prezydent nie wygłosił orędzia i dlaczego Polsat tego nie pokazał – pytają inni.

Najdalej w sumie poszła niezawodna Telewizja Republika (czy jakoś tak…) która obiecała, że jeśli Polsat dobrowolnie odda jej prawa do kolejnych spotkań reprezentacji (ma na to jeszcze niepełne dwa tygodnie, bo po 25 października nie będzie już mowy o dobrowolności), to ona, ta Republika znaczy się, przez cały mecz będzie pokazywała tylko prezydenta Dudę, aktualny wynik spotkania zaś wyświetli na pasku.

Ze źródeł zbliżonych do Kancelarii prezydenta wiemy z kolei, iż podczas schadzki w szatni, pan Duda obiecał „chłopcom“, że on to mistrzostwo im załatwi, bo ma się te znajomości ostatecznie, pod jednym warunkiem wszak, że PiS te wybory wygra. 

Tuż przed północą pan prezydent złożył jeszcze obowiązkowy, codzienny telefoniczny meldunek: „Panie prezesie melduję wykonanie zadania”. Kolejny prezydencki dzień zakończył sie więc niespodziewanym sukcesem. Teraz trzeba jakoś przetrwać pozostałe – plus/minus – 1760 dni. Pod warunkiem wszak, że na wariata nie będzie się wsiadać do pierwszego lepszego samolotu.