Marek Barański może być dumny. Ma następcę!

ziemkiewicz-151021-1100550

Ziemkiewiczowi nie podobają się media w Polsce, a w związku z tym postuluje,  że najwyższy czas, by poddać je gruntownej kontroli państwa, państwa Kaczyńskich oczywiście, a wszelkie treści dokładnie cenzurować, bo tego wymaga narodowy i społeczny interes. Przez chwilę nad tym się zastanowiłem i doszedłem do wniosku, że nawet nie dziwię się temu Ziemkiewiczowi.

No, bo kiedy jest się w sumie dość krzykliwą,  ale w istocie nieudolną parówą, zapraszaną jedynie z łaski przez osiedlowe telewizyjki i marginalne radyjka, co to oglądają  i słuchają ich jedynie redaktor naczelny z rodziną plus rodzina ewentualnego gościa, to i ma się tego typy samobójcze myśli jak rzeczony Ziemkiewicz.

Może to być również znak,  że Ziemkiewicz albo znów za dużo wypił i bredzi albo bredzi bo tym razem znów za mało wypił. W każdym razie pan ów (trzeźwy czy pijany) znakomicie odnalazł by się w tak zwanej epoce minionej, kiedy to nadzór państwa na mediami był wszechstronny a partyjniactwo obowiązującą dewizą i kluczem do sukcesu.

W tym nowym/starym więc ustroju który nasz niechybnie czeka, Ziemkiewicz bez wątpienia zrobi wielką karierę. Jest nikim, ale właśnie za komunizmu być nikim znaczyło być kimś, mimo że nadal było się nikim. Jest na to wiele przykładów.

W ogóle ten masz bywszy quazi-komunizm, to przedmiot westchnień kolegów z PiS i wszelakich jego przybudówek, niedościgniony na razie ideał do którego należy dążyć wszelkimi dostępnymi metodami. Sytuacja w mediach musi być więc unormowana i uregulowana w pierwszych tygodniach ewentualnych rządów następczyni PZPR, bo informacja równa się władza. Masz informacje i je kontrolujesz, to masz media, a jak masz media to masz władzę. I  neokomunista towarzysz Kaczyński znakomicie to rozumie.

Rozumieją to też tacy łowcy konfitur jak nasz dzisiejszy bohater.

Na pewno świetnie się odnajdzie w roli nowego propagandzisty, takiego  Marka Barańskiego drugiego dziesięciolecia XXI wieku, Rzeczpospolitej 4 i ½.

Bo w sumie to wyjątkowo żałosny a przy okazji zawistny kabotyn, specjalista od szczucia ludzi przeciwko tym, których on z jakiegoś powodu nie lubi. Ma zresztą paru gorliwych naśladowców i spore grono apologetów i naśladowców, ceniących go bezgranicznie za nieustanne pokazy chamstwa i prostactwa, okraszonych miną zadowolonego z siebie nadętego mędrka. To jest ten typ ludzi, którzy pewnie zaraz zaczną robić karierę w mediach.

Ale z drugiej strony nie popadajmy może w jakąś psychozę, bo ci co zaczynają właśnie w ten sposób, zazwyczaj szybko i źle kończą.