Jak ukraść portfel i być niewinnym

pisiaki-151023-1100550

Ciąg dalszy pojedynku bokserskiego TVP-PiS jest naprawdę fascynujący. Mój podziw wzbudza zwłaszcza zawodnik o imieniu PiS, który sztukę uników i robienia klinczu opanował do perfekcji.  Jeszcze nie do końca przebrzmiały echa rozróby kiboli pisowskich z telewizyjną ochroną,  którą to wyjątkowo zadowolony z siebie onanista  (przynajmniej na takie wygląda) Krzysztof  Łapiński nazwał „bezpardonowym atakiem” na młodzieżówkę, a już z nowym atakiem wkroczył Brudziński.

W porównaniu do karzełkowatego Łapińskiego, Bredzio to waga ciężka i ociężała, wali więc na oślep i bez zastanowienia. Co prawda fakty podaje nowe, acz argumentacja pozostaje w starym stylu.

Znów ktoś spiskuje przeciwko PiSowi i znów stoi za tym sterowalna politycznie publiczna telewizja. Poszło o to, że niby BOR specjalnie „zablokował garderobę pani Szydło tak, by nie można było jej opuścić wcześniej”.

No cóż,  całe szczęście, że pani przyszła premier Szydło nie opuściła jednak tej garderoby, bo mnie akurat kompletnie nie interesuje widok takiej kobiety bez garderoby, czyli saute.

Nie to, że generalnie nie  lubię rozebranych kobiet, lubię jak najbardziej i pasjami, tylko nie lubię rozebranych pasztetów. Tak po prostu. Do  czego oczywiście mam prawo, tak samo zresztą jak mam prawo do oceny która kobieta to kobieta a która to pasztet właśnie.

I to po pierwsze.

lapinski-151023-300
Krzysztof Łapiński – naspidowany kibol polityczny

A po drugie…. Jak tak sobie słucham argumentacji panów Brudzińskiego i Łapińskiego, to za głowę się łapię,  jak można tak ściemniać i tak lecieć w chuja. Bo – żebyście to lepiej zrozumieli – w dużym skrócie metoda ta wygląda to tak.

Otóż – powiedzmy – zdarzyło się że Brudziński ukradł mnie, Revelsteinowi  portfel,  który nieopatrznie  pozostawiłem  na stoliku. I co teraz mówi ten Brudziński, który na tej kradzieży został przyłapany? (posługuje się Brudzińskiego przykładem bo to przecież Jojo,  stary złodziejaszek, lepiej zrozumie co mówię, niż ów młody i naspidowany onanista). Otóż Brudziński mówi,  że to nie on jest winny tego że ukradł mi portfel, tylko ja  Revelstein jestem winny, że  zostawiłem go  na stoliku. Gdybym go nie zostawił, to nie doszło by do przestępstwa. Cała wina za ten stan rzeczy spada więc na mnie, obrabowanego z portfela właściciela portfela, nie zaś na tego który go buchnął. Proste? Proste! Tak to w skrócie wygląda, taki jest sposób rozumowania pisiorków.

I w związku tym moi mili wcale nie trzeba czekać do jakiś tam wyborów, bo i bez tego doskonale wiecie, ze ta pisuarowa sekta to zbiorowisko łajdaków i wyjątkowych mend,  kanalii i kreatur, tandetnych żigolaków,  obłudników, starych ciot  i dewot, pieniaczy i zadymiarzy, paranoicznych karłów, gnid po prostu. Przyjmijcie to do wiadomości dziś, po co czekać aż do niedzieli.