Teraz miłość i pokój zapanuje na ziemi. Tej ziemi!

aresztowanie-151026-1100550

Jest poniedziałek. Minęła godzina piąta rano i nic. Minęła szósta i też nic. Dzień jakoś leci i odważyłem się nawet wyjść na chwilę z domu. Kupiłem bułki, gazetę (wciąż jeszcze wychodzi Wyborcza), zgadałem ostrożnie z sąsiadem… Wróciłem szczęśliwie, opublikowalem ten post i czekam. Drzwi jak tkwiły, tak tkwią na miejscu. Napięcie powoli opada.

Mój (mentalny) na razie problem polega nie w tym, że pogodziłem się z powyborczym stanem rzeczy, bo ostatecznie było na to sporo czasu, tylko na tym, że liczyłem iż coś się stanie, a się nie stało. Jestem nieco zawiedziony, ale z drugiej strony to dopiero pierwsze godziny, które potrafią być zwodnicze.

Pamiętajcie, mogę milczeć jeden dzień (tak już tu się zdarzało), mogę nawet milczeć dwa dni (to się nie zdarzało), ale jak będę milczał trzeci dzień czyli nie pojawi się tu zaden wpis, to znaczy, że sytuacja jest poważna i Revelstein jeśli gdziekolwiek siedzi, to na pewno nie przy swoim biurku.

Nie wiem gdzie nowa władza będzie trzymać swoich wrogów, ale wiem, że gdzieś ich trzymać będzie musiała i wiem, że głosy Waszej ewentualnej demonstracji wzywającej do natychmiastowego uwolnienia Revelsteina, raczej nie będą przeze mnie słyszane.

Piszę więc teraz dalej, korzystając z owej chwilowej nieuwagi nowej władzy, ale nie wiadomo jak długo ten stan i to przyzwolenie potrwa. Dzięki tej niespodziewanej łasce donoszę przeto, że wybory wczorajsze najprawdopodobniej zostały… sfałszowane. Ktos musi to powiedzieć głośno, ktoś musi przejąć pałeczkę (sorry, jeśli ktoś ma tu świńskie skojarzenia) od Kaczyńskiego i Macierewicza. W Polsce wybory bez fałszerstw sie po prostu nie licza, brak im wtedy błysku i powagi. I nie ma nad czym rąk załamywać.

Poza tym PiS z zasady nie wygrywa. Przykład niedawnych wyborów prezydenckich jest zaś mało reprezentatywny, bo kogóż obchodzi wybieranie nic nie znaczącego prezydenta? To nie były wybory , to był tylko dośc marny w sumie konkurs piękności, czy starszy i ociężały pan wygra z duzo młodszą i napaloną parówą.

PiS w kodzie genetycznym ma zapisane porażki.

Nie może być wysokim, szczupłym szatynem ktoś, kto w genach ma zakodowane metr pięćdziesiąt pięć w kapeluszu i jest siwiejącym, świńskim blondynem, na dodatek z postępującą łysiną (analogia z Kaczyńskim jest zupełnie przypadkowa i niezamierzona. Panie pułkowniku, proszę to zapisać w protokole).

Więc to,  że PiSlam dziś świętuje, już dzieli i kroi,  jest wynikiem jakiegoś mega-oszustwa i przekrętu którego demokratyczny świat jeszcze nie widział.

A poza tym Polacy jestem z was dumny w tym sensie, że mnie nie zawiedliście. Udowodniliście,  że jesteście wytwałymi i podatnymi na manipulacje idiotami. Łykajcie więc teraz to piwo które nawarzyliście, wciągajcie je nosem, dupą, wlewajcie przez uszy, uwalcie się nim w trupa. Najciekawsze zaś będzie jak długo i jak boleśnie będziecie po nim rzygać. A że będziecie, to nie mam żadnych wątpliwości.