Nieznośny ból czarnych tyłków

halloween-151101-1100550

Straszny ból dupy mają kościelni z tym halloweenem. W zasadzie każdy z nich który rano potrafi podnieść  się o własnych siłach z łóżka, czuje się zobowiązanym do zabrania głosu w tej sprawie. W krytyce „zgubnej i bezideowej mody” celują zwłaszcza polscy biskupi- prominenci, a także dyżurne pieski, wyjątkowo zacięte w ujadaniu.

Tylko po co ten cały raban. Po co Nycz opowiada pierdoły a inni potakują  głowami i pierdoły za nim powtarzają? Po co w ogóle ta gorączka? Jest wolność (jeszcze), ludzie uwielbiają się bawić, tak jak lubią i tak jak im wygodnie. Warto to przyjąć wreszcie do wiadomości zamiast bez sensu zapluwać się w nienawiści do wszystkiego co nie wasze, co nie katolickie, a przy okazji co nie polskie, bo przecież polskie równa się katolickie i na odwrót.

A propos dyżurnych piesków…

Oto ksiądz Tomasz Kancelarczyk z – uważajcie, abyście nie umarli ze śmiechu – Bractwa Żywych Stopek (co to kurwa jest, niech mi ktoś wyjaśni), otóż klecha ten uważa, że wielka  popularność halloweenu wśród młodzieży (choć moim zdaniem nie tylko,  bo bawią się w to wszyscy niezależnie od wieku, którzy mają choć odrobinę poczucia humoru), jest  efektem agresywnego wdzierania się w ich życie propagującego bezideowość  Internetu.

„W Internecie widać, czym młodzi żyją, czym się interesują. To jest zaskakujące. To, czym żyją, jest mi bardzo dalekie. Oni  poruszają się w zupełnie innym świecie, jak inna wirtualna orbita. Postrzegają świat innymi kanałami. To też pokazuje zjawisko Halloween. Rok temu poszedłem zobaczyć „marsz trupów” i byłem przerażony.”

I teraz księżulo Kancelarczyk postuluje by pilnie dać świadectwo swojej wiary i chwycić młodych za uzdę, porządnie wodze ściągając.

Przede wszystkim zaś trzeba zrobić coś z tym nieszczęsnym Internetem, bowiem od dłuższego już czasu nie służy niczemu dobremu, jest zaś potężnym orężem w rękach sił nieczystych, służącym do zakrojonej na szeroką skale ateizacji społeczeństwa i bezpardonowej deprawacji młodego pokolenia.

Ksiądz oczekuje przeto zdecydowanych działań na tym polu, od nowego, na szczęście w pełni już polskiego rządu, rozumiejącego polską  rację stanu i narodowy interes.

No i proszę bardzo,  zaczęło się od głupiego halloween a skończy się najpewniej na zakrojonej na szeroką skalę cenzurze,  plus próbach instytucjonalnego ograniczenia dostępu do  być może większości treści dostępnych w sieci, niezgodnych z poglądami i interesem przewodniej siły narodu.