Psy szczekają, karawana zaraz ruszy

malkowski-151103-1100550

No i zgodnie z przewidywaniami rozpoczyna się ujadanie w sprawie smoleńskiej. Nowa władza idzie, więc i obowiązkowo musi ją poprzedzać nowa porcja smoleńskiego skowytu. Na razie z mocnym przekazem przed szereg wysforował się ksiądz Małkowski, co może nie szczególnie dziwi, bo to postać – delikatnie mówiąc – dość egzotyczna i zdaje się, że nie do końca odpowiadająca za swoje słowa i czyny. Niestabilność emocjonalna, to zdaje się bardzo lajtowe określenie stanu w jakim znajduje się ten pasterz.

Ale czym tak teraz ujął mnie ten Małkowski? Ano uwiódł mnie jednoznacznym zdefiniowaniem problemu smoleńszczyzny: „To, że dokonał się zamach na Polską delegację, już teraz jest niewątpliwe. To, że nie znamy szczegółów jest nie do przyjęcia”.

Ładnie powiedziane, choć kompletnie nie odkrywcze niestety. No bo tak… Po pierwsze to skąd to twierdzenie, że już teraz jest niewątpliwe? Przecież, że był to zamach, to wiemy praktycznie od samego początku. Wiemy to od 11 a może 12 kwietnia 2010 – jeśli się mylę co do daty to proszę poprawcie mnie – i twierdzenie, że teraz dopiero jest to niewątpliwe uważam za poważne nadużycie, lub też elementarny brak wiedzy.

Pytam się przeto,  co szanowny ksiądz robił przez te lata, kiedy słowo „zamach” było odmieniane przez wszystkie przypadki i kiedy śmiałe i rewolucyjne tezy Macierewicza i jego ekspertów,  nie pozostawiały najmniejszych nawet złudzeń że tak właśnie było.

Wygląda na to, że ksiądz spał i teraz nagle z jakiejś przyczyny się obudził. O pięcioletniej mniej więcej drzemce księdza Małkowskiego (dla kolegów z kliniki Staszek), świadczy również to kolejne zdanie, jakoby szczegóły nie są wiadome. No, tu już dodatkowo podejrzewam księdza nie tyle o kompromitującą go niewiedzę, co wyjątkową złośliwość, lub też niczym niewytłumaczalną nonszalancję  w stosunku do gruntownej wiedzy jaką dało nam śledztwo pana Antoniego.

Proszę szanownego księdza, szczegóły tego zamachu są nam od dawna znane doskonale. Wiemy kto to zrobił, wiemy dlaczego, wiemy  jakich materiałów z pewnością  użyto  (trotyl) a jakich prawdopodobnie (hel), wiemy że samolot nie mógł zderzyć się z brzozą bo brzozy tam nie było, wiemy też jaką niepoślednią rolę mogły odegrać parówki i puszki po coli (o puszkach po piwie na razie nie było mowy), wiemy też ponad wszelką wątpliwość o paru innych szczegółach,  tudzież bezapelacyjnie znamy  personalia zamachowców. Więc o co księdzu tak naprawdę chodzi?

Zgoda,  mimo tej pełnej wiedzy nie wyciągnęliśmy z tego jakiś dalej idących wniosków, ani przede wszystkim nie powiesiliśmy jeszcze sprawców na Placu Zamkowym, ale spokojnie, to dopiero początek, niech tylko rząd się poukłada i sformuje się pierwszy pluton egzekucyjny. Są na to zdaje się pełne cztery lata, a może i więcej.

Przyznam się też, ze jestem pod wrażeniem logiki księdza, oraz niezwykłej być może zdolności przewidywania rzeczy strasznych, które oby nam się nie zdarzyły:

„Rozumiem, że świętej pamięci Prezydent Lech Kaczyński był niewygodny i dlatego stało się to co się stało, czy zatem mamy obawiać się o bezpieczeństwo Prezydenta Andrzeja Dudy? Przecież jasno określił, że będzie szedł szlakiem wyznaczonym, przez Lecha Kaczyńskiego…”

Prawda że całkiem dobrze gość kombinuje?

No dobrze, więc kim tak naprawdę jest ów jegomość Małkowski, bo niektórym nazwisko niewiele może mówić?

Otóż Małkowski to opozycjonista od zawsze, co w dzisiejszych czasach nie jest już niestety najlepszą rekomendacją.  Z doświadczenia i obserwacji otoczenia doskonale wiemy,  co się dzieje z owymi „etatowymi opozycjonistami”. To beznadziejne przypadki bohaterów nie historycznych, a zdecydowanie już histerycznych, medycznie może nieszczególnie skomplikowanych, ale jednak beznadziejnych.

Ów Małkowski a także obowiązkowo  Macierewicz, oraz – jakże by inaczej –  zamieszkujący już w tym lepszym ponoć świecie (tam chyba jednak nie potrzebują opozycjonistów) Romaszewski,  to przypadki i przykłady pierwsze z brzegu,  acz nie odosobnione niestety. Z dna na dzień będzie ich coraz więcej. Nowa władza na gwałt bowiem (nomen omen) potrzebuje  nowego zaplecza intelektualnego.