Zamiast ciagłych defilad zróbcie coś pożytecznego

snajper-151104-1100550

No i co panowie generałowie i panowie oficerowie, co zrobicie jak waszym ministrem zostanie Antonii Macierewicz? Przecież macie świadomość, że najprawdopodobniej zarządzać wami i waszymi zasobami (zabawkami), będzie wyjątkowo niebezpieczna małpa z brzytwą. Żeby jeszcze tam ona własne żyły sobie popodcinała, to najmniejszy były kłopot, a w zasadzie zbawienie. Tyle że kochani, ona ma brzytwę także po to, by większości z was łby poucinać i wypruć z was flaki.

I pytam się przeto: jak poważni faceci, w poważnych i zazwyczaj eleganckich mundurach, mogą w ogóle znosić myśl, że Takie Coś będzie dla was szefem? Jak będziecie mogli pozwolić na to, by rozkazy wam wydawał, po kątach rozstawiał, moralności uczył i dyscypliny wymagał, kompletny świr, idiota i niebezpieczny maniak?

Bardzo mnie to w tej chwili interesuje, jak ten problem rozwiążecie.

A w ogóle to robicie już coś w tej sprawie, czy niczym biedne indyki, z pokorą czekacie na święto dziękczynienia?

Wiem, sytuacja jest poważna o tyle, że nie ma do kogo się odwołać. Dawniejszymi czasy chociaż prezydent bywał normalny (wyłączywszy tego samobójcę) i coś zawsze można było z nim ugrać. Teraz niestety, prezydent to strachliwy, z gębą pełna frazesów ewidentny wychowanek tego od Wawelu, który nawet palcem nie kiwnie jeśli nie dostanie rozkazu z Żoliborza. Więc jeśli liczycie na to, że coś wam pomoże, zablokuje Maciorę, to już teraz możecie się iść dymać.

Wisi nad wami miecz kata, niestety wisi także nam nami, bo jak was do czegoś głupiego ten minister przymusi i to coś głupiego zrobicie, to my wszyscy będziemy cierpieć. A nikt noramlny cierpieć nie chce, bo nie ma spraw tego wartych.

Wychodzi więc na to, że aby bronić stanu posiadania, bronić swoich mundurów, stabilności i – co by nie mówić – resztek powagi tej czasami bardzo niepoważnej armii, musicie coś z tym Macierewiczem zrobić!

Ja oczywiście wiem co można by było zrobić, ku uldze nie tylko was, ale nas wszystkich, jednak moje zdanie się nie liczy. Bo po pierwsze, wy to też wiecie, a po drugie, to wy jesteście fachowcami, którzy powinni potrafić rozwiązywać sytuacje kryzysowe i to wam podlega całkiem spora rzesza innych, wprawnych w zawodzie fachowców i negocjatorów, którzy różne nabrzmiałe problemy rozwiązują w mig (higienicznie i skutecznie).

Więc zamiast ciagłych defilad zróbcie coś pożytecznego. Postarajcie się, bo inaczej  stracę do was resztki swego i tak już poważnie nadwątlonego zaufania, koledzy moi drodzy.  I pamiętajcie,  że zawsze stosuje się rozwiązanie i metody adekwatne do powagi sytuacji. Powodzenia.