Słowa które ranią. Franciszek bezpardonowo obraża biskupów

EN_01091425_0130

Jaki jest papa Franciszek, każdy widzi. Choć, każdy oczywiście widzi to co chce. Ja widzę w nim romantycznego i oderwanego od rzeczywistości marzyciela, frustrata i dość śmiesznego momentami oryginała, inni widzą odnowiciela i reformatora, a jeszcze inni niebezpiecznego ekscentryka zdolnego cały ten przez wieki tkany interes wywrócić do góry nogami. Nie ma co ukrywać, papa Franek to zmora większości kleru. No bo jak traktować poważnie i bez obaw człowieka, który otwarcie i publiczne głosi, że „ksiądz kochający pieniądz jest złym sługą“?

I o ile czasami zwykły ksiądz, to co najwyżej ramionami wzruszy, o tyle ksiądz przedsiębiorczy (a takich nie brakuje) a biskup to już obowiązkowo, nie poprzestanie na wzruszaniu ramionami.

Dla biskupów, arcybiskupów, kardynałów i całej tej purpurowej hołoty, Franciszek to niebezpieczny rewolucjonista, marksista, lewak i anarchista, którego czym prędzej należałoby się pozbyć, póki jeszcze czas i nie wszystko stracone.

Polscy biskupi są oczywiście w absolutnej awangardzie ruchu oporu i doprawdy trudno spotkać takiego, który by Franciszka pochwalał.

Dla zdecydowanej większości to zdrajca i parch, który kala własne gniazdo i działa z premedytacją na szkodę kościoła powszechnego. No, bo wizja kościoła wedla Franciszka nie może być zachęcającą dla jakiegokolwiek Dziwisza, Hosera czy innego Gądeckiego (o biznesmanie Głódziu nie wspominając). Nie po to zagarniali pod siebie przez całe swoje życie, nie po to harowali i kombinowali, wyłudzali i podkradali, żeby teraz przez takiego pojebanego dzwońca wszystkiego się wyzbyć i zapierdalać od podstaw. Bo wystarczy choćby spojrzeć jaka jest wizja tego kościoła franciszkowego:

„Bardzo się cieszę i jestem wzruszony, kiedy (…) są księża, którzy mi mówią: «Ojcze, przyjechałem zobaczyć się z moimi bliskimi, bo od 40 lat jestem misjonarzem w Amazonii». Albo jakaś siostra mówi: «A ja od 30 lat pracuję w szpitalu w Afryce». Czy kiedy spotykam siostrzyczkę, która od 30, 40 lat pracuje w szpitalu na oddziale dla niepełnosprawnych i jest zawsze uśmiechnięta. To się nazywa służyć, to jest radość Kościoła: iść dalej, zawsze dalej i oddawać swoje życie. To właśnie robił św. Paweł: służył”

Powidzzmy szczerze: jest bardzo mało atrakcyjna ta wizja, a dalej to jest jeszcze gorzej, gdy Franek mówi:

„…w Kościele są tacy, którzy zamiast służyć, myśleć o innych, kłaść fundamenty, posługują się Kościołem. To karierowicze, ludzie przywiązani do pieniędzy. A iluż widzieliśmy takich kapłanów, biskupów! Czy to nie smutne? Radykalizm Ewangelii, wezwanie Jezusa Chrystusa to służyć, być w służbie dla innych, nie zatrzymywać się, iść ciągle dalej, zapominając o sobie samych. Korzyści z pozycji, którą się osiągnęło i w której żyje mi się wygodnie, choć nieuczciwie, to tak jak ci faryzeusze, o których mówił Jezus, że przechadzali się po placach, by się pokazać innym”.

I to najbardziej właśnie zabolało polskich biskupów i wręcz ich rozwcieczyło.

Prominentny bardzo nasz biskup (nie wiadomo czy pedofil,  ale z pewnościo homoseksualista) powiedział nieoficjalne, w prywatnej i nie przeznaczonej do publikacji rozmowie,  że:

„Papież Franciszek na siłę usiłuje być czasami oryginalny, ale zazwyczaj w tych swoich na goraco wypowidanych osądach, moja się z rzeczywistościa i nie bierze pod uwagę spraw istotnych dla bezpieczeństwa i trwałości koscioła. To niebezpieczna postawa“.

Inni już mniej dyplomatycznie stwiedzają: „Franciszek to złamas, chuj i debil“ .

Co ciekawe informacja o słowach Franciszka znalazła się poczatkowo, czyli wczoraj, na wszystkich bez wyjątku katolickich portalach, portalikach, stronkach i fanzinach. Z biegiem czasu jednak zaczęła sukcesywnie znikać, albo tak została sprytnie ukryta, że zwykły użytkownik jej nie uświadczy bez pewnego wysiłku. I zastanawiam czy to przypadek, czy może jakaś awaria techniczna serwera.