Jak zostać bohaterem? Decyduje kurs waluty

kuklinski-151108-1100550

Mimo nieustających prób zrobienia z Kuklińskiego super narodowego bohatera, ten jakoś się nie daje i nie chce za bardzo w ten sposób zapisać się w zbiorowej pamięci rodaków. Co za pech! Mimo nieustannych wysiłków apologetów, mniej więcej 70% ankietowanych w tej sprawie Polaków jest zdania, że Kukliński to zwyczajny zdrajca i w sumie niezbyt dobry materiał na pomniki. No i żaden tam to pułkownik, tylko szeregowy.

Ostatecznie to mnie ani grzeje ani ziębi, Polska to na razie przynajmniej wolny kraj i niech każdy sobie stawia pomniki jakie chce, bohaterów na jakich sobie zasłużył. Jeśli więc kogoś rajcuje, że zdrajca zasługuje na postument. to proszę bardzo, byle by w ustronnym raczej miejscu. Przestrzegam jedynie przed uleganiem łatwej i prostackiej propagandzie, która usiłuje wmówić durnej zazwyczaj większości, że to jakiś cool gość, który uratował Polskę przed katastrofą. Nic z tych rzeczy. Gość najzwyczajniej w świecie, dymał z raportami do amerykańskiej ambasady nie dla jakiejś tam Polski, tylko w trosce o grubość swojego portfela.

To co spędza sen z oczu patriotycznym po swojemu prawakom, to również taki fakt, iż przeważająca większość młodych Polaków, nie ma bladego pojęcia, kim był ów Kukliński. To jest oczywicie smutne, choć jest smutne inaczej dla mnie a inaczej dla prawaków.

Kajetan Rajski, autor książki „Wilczęta. Rozmowy z dziećmi Żołnierzy Wyklętych”, jednej z wielu gloryfikujących powojenną bandyterkę, uważa, że w związku z tym, że czeka nas (chyba was jednak) ogrom pracy wychowawczej, aby ten stan rzeczy zmienić. Nie może być tak, że większość z tych młodych zajmuje się jedynie „burdami, alkoholem i prochami“, a szczytne hasło bóg, honor ojczyzna, to dla nich pojęcia z innej planety.

Proponował bym jednak nie przesadzać.

Różnice są zaprawdę niewielkie, no bo tamtejsi bohaterowie jedyne czym się na poważnie zajmowali to „burdy, alkohol i strzelanina“, więc są analogie i podobieństwa i proszę nie twierdzić, że nie ma jakiejś tam ciągłości tradycji.

Co do Kuklińskiego zaś i tego niekończącego się skowytu o pamięć dla niego, to warto się być może zastanowić, czy jest o co walczyć. Bo rozumiem droga, patriotyczna prawico, że już od najmłodszych lat chcecie uczyć dzieci, że zdrada, w tym zdrada w imię pieniędzy, idą w parze z tak zwanym „dobrem Polski“. W takim razie czym poza nazwiskami i kursem waluty oczywiście, różni się donoszenie tajności Ruskim od donoszenia tajności Amerykanom? Może więc wyrośnie nam to nowe pokolenie Kuklińskich, ale jaki tam znów ten bóg, jaki honor i jaka ta ojczyzna. Nijaka.