Modlitwa w Rzymie, kolacja na Malcie?

A.Klenczon A.Klenczon

Lubię ludzi którzy mają fantazję. I kto wie, czy w związku z tym nie polubię pana prezydenta Dudy. No bo trzeba mieć w sobie spore pokłady fantazji, żeby na krótką, rutynową modlitwę wybrać się do Watykanu. I to z całą świtą. Przecież dużo taniej i szybciej byłoby zejść w Pałacu te dwa piętra niżej, do tamtejszej kaplicy i poklepać przez pół godzinki różaniec, tak jak każdego ranka i każdego popołudnia. Ale nie, jest prezydent, jest fantazja, jest więc impreza.

Na modlitwę do Watykanu Pan Duduś wraz z całą rodziną (wyłączywszy narzeczonego córki) wyleciał już wczoraj popołudniem. Pierwszym i najważniejszym punktem tej wizyty, była msza święta w Bazylice św. Piotra. Obowiązkowo przy grobie świętego jak się zwykło o nim mówić Jana Pawła II.

I tu – kontynuując wątek – należało by znów zaznaczyć, że zdecydowanie taniej, jeśli już prezydent tak bardzo chciał obcować z Wojtyłą, było by pomodlić się pod którymś z niezliczonych pomników Karola. W samej Warszawie jest ich kilka, jeśli nie kilkanaście. No ale wtedy nie było by widowiskowej i sympatycznej wycieczki i lansu by nie było.

W każdym razie, żeby przykryć miałkość tej wyprawy, w komunikacie podano, że celem wycieczki do Rzymu jest spotkanie z papieżem, nie zaś sama modlitwa jako taka. Naiwny w to pewnie uwierzy, rozumny już nie bardzo. Bo niby po co to spotkanie i o czym niby miałby rozmawiać Andrzej z Franciszkiem?

Być może też o uchodźcach?

Franciszek pewnie zapyta Andrzeja, ilu uchodzców watykańskich, wszelkiego rodzaju pedofilów i malwersantów, będzie w stanie przyjąć katolicka Polska.

„Widzisz prezydencie Andrzeju – rzeknie papa – Ja tu w ty Watykanie, muszę pilnie zrobić porządki, bo burdel i bałagan tu jest wprost niewyobrażalny. Musiałbym sporo moich kolegów posadzić za kratki, wyrzucić z duchownego stanu, musiałbym – żeby wyjść na poważnego człowieka – zrobić im krzywdę i być może zrujnować im życie. A tak, jak „uciekną“ i znajdą azyl i przytulisko w twoim pięknym, katolickim i tolerancyjnym kraju, to mój kłopot będzie mniejszy a twoje zasługi większe. Po paru latach wszyscy i tak zapomną o co chodzi a chłopcy po cichu wrócą na swoje miejsca.  A jak ci z prasy będą teraz pytać o czym gawędziliśmy, to im powiemy że rozmawialiśmy, zgodnie z prawdą zresztą, o uchodźcach, ochronie rodziny, no i koniecznie o Ukrainie.  No to co Jędrusiu, jesteśmy po słowie? 

Taki więc może być Drodzy Bywalcy, ukryty i jedynie prawdopodobny sens całej tej rzymskiej wyprawy. Ważne, że swój swojemu pomoże a naród jest zachwycony. Ponieżej więc – by tezę o zachwycie udowodnić – kilka na gorąco wybranych, celnych komentarzy. Komentarzy niecelnych nie było, bo natychmiast je banowano.

Kindersztuba na światowym poziomie!;

Nareszcie, nareszcie, nareszcie możemy z dumą i radością powiedzieć – nasz prezydent prezydent Polski Andrzej Duda;

Piękne zdjęcia! Szkoda, że większość Polaków ich nie obejrzy, reżimowe media nigdy tego nie pokażą;

Jestem dumna z polskiego Prezydenta, to jest klasa, nareszcie mamy wspaniałego człowieka, na takiego czekał NARÓD.

Ciekaw wiec jestem, czy tak jak znalazł wspaniały pan prezydent czas na modły w Rzymie, znajdzie czas na spotkanie na Malcie. Może być krucho z dwóch powodów. Po pierwsze, tam nikt nie zaprasza na klepanie zdrowasiek, i w ogóle takich nie ma w planach.

Po drugie, tam trzeba podjąć kilka trudnych decyzji i złożyć kilka trudnych deklaracji. A z podejmowaniem decyzji, jakichkolwiek nie tylko tych trudnych, pan prezydent ma wyraźny kłopot i przejawia również wyraźny brak kompetencji.

No ale jak zamiast jaj ma się orzeszki, to tak niestety bywa.