Strategia. Wszyscy są źli tylko my dobrzy i sprawiedliwi

polityka-historyczna-15118-1100550

Nasz, czyli de facto Wasz Prezydent Duda (nazwisko powtarzam, żeby się utrwaliło) właśnie zainaugurował tak zwaną Strategię Nowej Polityki Historycznej. Wczoraj zwołał w tym celu specjalne spotkanie, którego najważniejszym, a kto wie czy nie jedynym elementem, było płomienne jak zwykle przemówienie Pana Prezydenta.

Tu mała dygresja: słowa „Pan Prezydent“ piszę na wszelki wypadek z wielkiej litery, bo po pierwsze to Wielki Prezydent, a po drugie nie mam żadnej pewności, czy tak jak w przypadku Pana Prezesa, używanie małych liter nie jest  już przestępstwem podlegającym karze grzywny, lub pozbawienia wolności do lat dwóch.

Niestety, tak jak zupełnie pozbawioną tajemnic jest owa Nowa Strategia, tak absolutnie tajemniczą sprawą, a kto wie czy nawet nie tajną, był zestaw gości, którzy w tym Belwederze grzali wczoraj ławy.

Nie wiemy przeto do kogo Pan Prezydent przemawiał: do kamery, do ściany czy może jednak do gości.

Z pewnego punktu widzenia, a nawet z każdego punktu widzenia, to mi zwisa, lata i powiewa do kogo i dlaczego przemawiał Duda, acz niezależnie od sytuacji lubię choć odrobinę precyzji. A sami przyznacie, że określenie iż w spotkaniu uczestniczyli „wykładowcy, przedstawiciele instytucji państwowych, organizacji społecznych i pism historycznych oraz publicyści“, jest nieco zbyt lakoniczne,  acz i oczywiste. No, bo niby kogo na takie spotkania się zaprasza? Przecież nie maszynistów, kierowców ciężarówek, czy operatorów ciężkiego sprzętu budowlanego z uprawnieniami do pracy na wyskości. Skoro jednask nazwiska mają być tajemnicą, to niechaj sobie nią będą.

Być może niektórzy uczestnicy nie zgodzili się na publikację swoich nazwisk z jakiś sobie tylko wiadomych powodów. Zresztą, tak na marginesie, zawsze mają czas się skompromitować, nie muszą tego robić akurat teraz.

Niektórych dało się jednak zidentyfikować i powiedzmy sobie, że są to nazwiska (Wildstein, Żaryn, Nowak, Sakiewicz), którym żadna kompromitacja nie jest straszna, choćby dlatego, że bardziej skompromitować się już nie można.

Dużo łatwiej jest z kolei z określniem istoty tej Strategii Nowej Polityki Historycznej. Zasadniczo idea ta zawarta jest w jednym zdaniu, wypowiedzianym przez Pana Prezydenta (widzicie, konsekwentnie trzymam się tej wielkiej litery). Otóż rzekł Pan Prezydent:

„…powstają filmy, które pokazują historię w zupełnie innym ujęciu niż ją postrzegamy…”.

Tak drodzy państwo, w tej nowej polityce historycznej nie chodzi bynajmniej o to jaka jest historia (jak bardzo nieprzyjemna a czasem kompromitująca), tylko jak ją postrzegamy. A postrzegamy ją tak, jak chcemy i jak jest nam wygodnie. Dobitnie doprecyzował to pan profesor do wynajęcia Żaryn: nie chodzi o to by historia była prawdziwa, tylko żeby była akceptowalna dla państwa! 

Założenie jest więc genialnie proste.

Zgodnie z zasadami nowej polityki historycznej nie dopuścimy już więc o realizacji filmu o – powiedzmy – pogromach żydów przez Polaków. Nie dopuścimy, bo wydarzenia te, o których chce opowiedzieć film, „nie są zgodne z naszym postrzeganiem historii“.

Idąc zaś dalej dojdziemy do słusznego wniosku, że skoro nie robimy filmów o pogramach, to znaczy, że tych pogromów nie było. Proste, prawda?

Analogicznie, jeśli zakażemy mówienia o współpracy Rodaków z Gestapo, uznając to za szkalowanie narodu polskiego, to jedocześnie bolesny i wstydliwy problem tej współpracy i donosicielstwa za pieniądze, cudownie zniknie z naszej historii.

No, fajnie wymyślona jest ta Nowa Strategia Panie Prezydencie, ale myślę, że tak zwana prawda historyczna nie na tym polega. Tak jak z Łupaszki nie da zrobić się anioła, tak z kapo i szmalcowników nie da się zrobić pozytywnych bohaterów naszej patriotycznej piosenki. To znaczy próbować można, bo nawet wiem kto poza Panem w to uwierzy. Nikt też nie przestanie mówić źle o Polsce, tylko dlatego, że jeden czy drugi głupek z tej Polski, tupie nogą i wrzeszczy że sobie tego nie życzy. Wiem, Pan tego nie chyta, ale czy cokolwiek w ogóle Pan chwyta?