Jak pan od kultu-ry myli jogurt z teatrem

kontrkultura-151121-1100550

Pisanie dzisiaj o spektakularnym powrocie cenzury prewencyjno represyjnej na przykładzie Teatru Polskiego we Wrocławiu, być może nie ma już sensu. Bo wiele już o tym napisano. Sens ma natomiast dyskusja nad istotą cenzury i jej miejscu w formującej się właśnie ŁRzeczpospolitej Dziadowskiej. Będzie to na pewnio miejsce poczesne, tak jak i poczesne miejsce w strukturze władzy będzie z pewnością odgrywało Ministerstwo Kultury. I tu mamy pierwszy spór ideologiczny. Czy ministerstwo to dalej powinno się nazywać Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, czy może biorąc pod uwagę pierwsze decyzje, także te personalne, Ministerstweem Kultury i Dziewictwa Narodowego, a może Dziwactwa Narodowego? Jakie jest wasze zdanie?

Idąc dalej, to z tą kulturą w nazwie, też bym za bardzo nie przesadzał.

♦ Panowie Gliński, Selin nie wspominając już o panu podsekretarzu Kurskim, jedyne co z kultury zdaje się rozumieją, to pierwszy człon jej nazwy czyli kult. Jeśli zaś by przyjąć bardziej optymistyczne założenie, to jedyny kontakt jaki mieli z kulturą, to kultura bakterii w jogurcie, który właśnie zjedli na śniadanie.

Ale to jak widać są wystarczające kwalifikacje by być panami od kultury. Zresztą, co by nie mowić o Kurskim, oraz jakby nie oceniać rozmiar, ciężar i gładkość jego mózgu, jedno należy stwierdzić, że co jak co ale kultura to wprost bije z jego oczu.

No tak nam się niestety porobiło w tym pięknym inaczej kraju, że kulturą rządzą goście bez kultury, bezpieczeństwem transportu przestępcy drogowi, w rolę sędziów sprawnie wpisują się kryminaliści, czołgami i rakietami zarządza chory psychicznie w stanie agonalnym, preziem jest już potencjalny przestępca i to prawdopodobnie wielokrotny a całości patronuje filigranowy zboczeniec. Ale sami żeście rodacy ich wybrali.

♦ Źle wam było bo mieliście poczucie że tkwicie w gównie po pas. Zgoda, teraz macie lepiej, siedzicie w gównie po szyję!

Wracając zaś jeszcze na moment do Wrocławia.

Otóż z rozbawieniem przeczytałem wypowiedź pierwszej dziewicy i przyzwoitki IV RP, pani Marty Kaczyńskiej-Dubienieckiej. W szmatłacu „wŚmieci“ raczyła zauważyć (to na marginesie spektaklu w Teatrze Polskim):

„Teatr jako element tzw. sztuki wysokiej niezależnie od świadomości jego twórców jest narzędziem kształtowania postaw społecznych. Porno w Teatrze Polskim automatycznie degraduje to miejsce, w prymitywny sposób zrywając z istotą sztuki i brutalnie łamiąc szczęśliwie jeszcze powszechnie poważane normy społeczne“.

No i właśnie to bardzo cieszy i bawi, że mówi to dama (ewentualne damy, przepraszam), która nie wiem jak z porno, bo nie widziałem, ale że sztuką uwodzenia i zwodzenia ma wiele do czynienia, przy okazji „brutalnie łamiąc (…) poważane normy społeczne“. Pocieszające więc jest to, że głos zabiera tu ekspert od norm.

(… tak a’propos tego co powyżej, moja znajoma znająca się na rzeczy twierdzi, że dawanie dupy to nie jest porno, ale pokazywanie dupy to już porno jest jak najbardziej)

I na koniec, skoro w tym Wrocku jesteśmy… Mówi się że minister sprawiedliwości a zaraz pewnie prokurator generalny, naczelny śledczy i kat w jedym, rozkaże tamtejszej prokuraturze zakończenie śledztwa przeciwko spalonej kukle żyda, które to owa prokuratura bez jakiejkolwiek kosultacji samowolnie wszczeła.

♦ Chodzi o to bowiem, że zdaniem ministra, nie miało tam miejsca żadne przestępstwo, a to co widzieliśmy, to po pierwsze było zmanipulowane przez ciagle jeszcze nieodzyskane media, a po drugie, Polacy mają prawo manifestować swoją polskość, oraz troskę o bezpieczeństwo ojczyzna.

Witajcie w domu pana. Jeszcze Polska nie zginęła. Ale wkrótce zginie.