Trudna sztuka robienia wywiadów

polsat-151128-1100550

Czwartkowy wywiad Jarosława Kaczyńskiego udzielony niezawodnej w takich sytuacjach telewizji Polsat, skłonił  mnie do sformułowania dwóch ważnych moim zdaniem uwag, które w przyszłości,  czyli od zaraz,  trzeba koniecznie brać pod uwagę.

Od razu też przyznaję, że „wywiadu” (zaraz wytłumaczę  skąd ten cudzysłów) nie widziałem na żywo, bo po prostu o nim nie wiedziałem.

Tak na marginesie, chciałbym zwrócić uwagę tym i owym w tym Polsacie, żeby lepiej jednak dbali o nagłaśnianie swoich,  jak to się mówi eventów, zwłaszcza z tak niecodziennym i egzotycznym ze wszech miar gościem.

W zasadzie to jestem zdziwiony, że Telewizja już od rana nie zerwała ramówki i do godziny 19.15 nie jechała na okrągło zajawkami wywiadu, wywiadami z przeprowadzającą wywiad,  oraz koniecznie wywiadami z przeprowadzającymi wywiad z przeprowadzającą wywiad (potem, do mniej więcej północy, koniecznie cytaty, wyimki z wywiadu lub jak kto woli expose, komentarze plus reakcje świata). To poważne niedopatrzenie,  skutkujące tym między innymi,  że tacy jak ja, w ogóle nie wiedzieli,  że pan Jarosław Kaczyński będzie gościem, że nas oświeci, że ozdobi nasze domy i koniecznie telewizory swym wizerunkiem i uszlachetni je swym intelektem.

W sumie jednak wywiad obejrzałem, ale jednak nie na żywo, tylko jak to się drzewiej mówiło „z telerekordingu”. A to już w kwestii emocji nie to samo, choć w kwestii wniosków i ocen raczej bez znaczenia.

Jakie przeto te wnioski, czyli po pierwsze?

Po pierwsze to postuluję i to całkiem poważnie,  aby wreszcie oddać papieżowi to co papieskie i przestać nazywać pana Prezesa Kaczyńskiego jakimś tam prezesem, czy nie daj boże premierem. To jest niepoważne, złośliwie deprecjonujące wielkość pana Kaczyńskiego, czyli nijak nie przystaje do pozycji jaką pan Kaczyński zajmuje i misji jaką dla dobra (umęczonej dodajmy) ojczyzny wypełnia. Postuluję przeto, aby od dziś (byłoby dobrze aby sejm wsparł to jakąś ustawą albo chociaż uchwałą), tytułować pana Jarosława w sposób następujący:

Prezes Polski Jarosław Kaczyński.

To jest i odpowiednio godne i – co najważniejsze – bezwzględnie prawdziwe. A nic nam teraz tak nie przyświeca, jak właśnie prawda, prawo i sprawiedliwość. Howk!

Teraz po drugie i chyba po ostatnie.

Otóż – i tu wracam do słowa „wywiad” –  bardzo mnie zaniepokoiło, że dziennikarka Telewizji Polsat (z dopiskiem News), wykazała się elementarnym brakiem kultury i raczyła przerywać panu Prezesowi Polski wywód,  zadając jakieś pytania, czym wybijała gościa z uderzenia, i co sądząc po minie, gość miał jej za złe. (Tak na marginesie: mówi się iż dziennikarka Gawruluk zostanie za to nieodpowiednie zachowanie zawieszona przez prezesa, zaś prezes podpisze jednocześnie list załogi protestującej przeciwko zawieszeniu skierowany do niego samego)

Zwracam uwagę na to, że pytania zaś były przynajmniej trzy,  co na trwającą zaledwie 25 minut audycję, było lekką przesadą. Wystarczyło by jedno, góra dwa pytania. Nie podejrzewam oczywiście redaktor Gawryluk o nadmierne gadulstwo, ale jednak z tym dręczeniem wielebnego gościa pytaniami, wyraźnie przesadziła.

Mój drugi więc na dziś postulat jest taki, aby już nigdy więcej nie molestować Prezesa Polski Jarosława Kaczyńskiego jakimikolwiek pytaniami. Bo nie dość że to mało eleganckie i będące wyrazem braku szacunku, a na dodatek niecelowe. Gdyż po co pytać o cokolwiek, skoro on i tak mówi  to co chce a nie to o co go pytają, a pytająca i tak się boi zapytać o to, o co zapytać by należało. Skończmy więc z tą farsą, z tym udawaniem, że robimy wywiad skoro wychodzi expose.

Kochani koledzy z Ostrej, nie dręczcie już więcej Prezesa Polski jakimiś mało oryginalnymi pytaniami, bo Prezes się obrazi i więcej do was nie przyjdzie.

Nie muszę chyba tłumaczyć, jak wiele osób wpadnie z tego powodu w rozpacz, jak wielu ludowych komisarzy zrozumie, że do niczego się nie nadają. Poza tym weźcie i to pod uwagę, że Prezes Polski Kaczyński jest przekonany, że przychodzi do porządnej, rzetelnej i rządowej co by nie mówić już telewizji, a nie do jakiegoś skompromitowanego urzędu prokuratorskiego na przesłuchanie. No i mniej światła w tym studiu, mniej świecenia po oczach. I w ogóle więcej szacunku i pokory. Wasz stroskany telewidz Revelstein.